Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogień. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 czerwca 2016

Hubka z hubiaka pospolitego (Fomes fomentarius).

ad. Minęło sporo czasu od kiedy preparowałem hubkę tradycyjnym sposobem księdza Kluka.  Teraz robię to trochę inaczej. Mianowicie rozgotowuję amadou (część B) w wodzie z dodatkiem popiołu. Różne źródła podają czas gotowania 0d 6-24 godzin. Ja robię tak, mianowicie stawiam na płycie pieca kuchennego albo na ognisku. Gotuje kilka godzin zostawiam do następnego dnia i jeszcze kilka godzin. Można by to zrobić jednym ciągiem bez czekania do następnego dnia, jednak wtedy trzeba by utrzymywać długo ogień. Ja robię to jakby przy okazji przygotowywania posiłków. Amadou po takim gotowaniu staje się bardzo miękkie. Dalej postępujemy jak w wpisie poniżej. Na szybko bez gotowania można wetrzeć popiół drzewny w wysuszone i zmechacone amadou ( LINK ). Działa dość dobrze. Czasem udaje się tez złapać iskrę bez żadnego preparowania. Jednak jest to dość zawodne.


2008 rok


Hubiak pospolity występuje główniena brzozach i bukach, rzadziej na dębie, grabie, topoli, wiązie czy wierzbie. Aby można było go używać w połączeniu z tradycyjnym krzesiwem i krzemieniem


sobota, 28 maja 2016

Odpalamy brzozową korę

Natknąłem się na filmik którego autor nie mógł odpalić zapalniczką mokrej kory brzozowej. Problem z mokrą brzozową korą polega na tym, że nie odpala się tak super jak sucha. O ile kiedy kora jest sucha i po odpaleniu nawet jak zacznie się zwijać to nie zgaśnie o tyle gdy jest mokra potrafi zgasnąć. Aby kora się nie zwijała wystarczy ją złożyć w harmonijkę, mniejsze kawałki składamy na pół. Osobiście lubię właśnie takie mniejsze kawałki.

kora

wtorek, 15 grudnia 2015

Krzesiwo tradycyjne hiuczigane (火打ち金)

 W Japonii używano krzesiwa oprawionego w podstawowej wersji w drewno. W zależności od regionu występowały drobne różnice w wymowie. Możemy jednak przyjąć, że nazwa brzmi hiuczigane ( 火打ち金) po angielsku to będzie hiuchigane. Co znaczy mniej więcej sierp wybijający ogień. Razem z krzesiwem używano kwarcu bądź agatu.Nawet dziś  można kupić oryginał w Japonii bądź czasami znaleźć na Amazonie czy Ebayu. Takie krzesiwo tradycyjne czasami zwane traperskim bądź kowalskim można wykonać  dość łatwo (nie mówię oczywiście o kuciu i hartowaniu). Wystarczy kawałek rdzewnej stali wysoko hartowanej. Możemy wykorzystać kawałek pilnika do metalu, brzytwy, noża, brzeszczotu do metalu  itd. Takie krzesiwa też są w pełni historyczne. Ksiądz kluk pisał na przykład, że chłopi w Polsce do krzesania wykorzystywali połamane kosy. Przyjmując, że nie mamy starego pilnika to najtańszą opcją będzie wykonanie japońskiego krzesiwa hiuczigane (火打ち金) z jednostronnego brzeszczotu do metalu. Koszt oscyluje w granicach 2zł. Kupujemy tani brzeszczot, choćby z tego względu, że nie będzie on selektywnie hartowany, co znaczy, że grzbiet ma tą samą twardość co ostrze. Właśnie grzbietem będziemy krzesać. Do brzeszczotu dorabiamy rączkę.Najprościej jest ze świeżego zielonego drewna wystrugać zgrubnie kształt uchwytu i wbić brzeszczot. Jeśli uchwyt będzie dłuższy od brzeszczotu o kilka centymetrów z każdej strony to podczas wysychania nie powstaną duże pęknięcia.Wbijania tak dużej powierzchni w suche drewno nie wychodzi najlepiej, dlatego używamy świeżego drewna. Po przeschnięciu nadajemy uchwytowi ostateczny kształt. Można owinąć końcówki aby pęknięcia się nie powiększały. O tym jak używać krzesiwa pisałem TU .Pierwsze zdjęcie pokazuje oryginalne Japońskie krzesiwo (pochodzi z internetu). Drugie  i trzecie natomiast przedstawia krzesiwo które ja zrobiłem. Brzeszczot jest dość cienki co powoduję trochę szybsze zużywanie krzemienia niż przy używaniu kutego krzesiwa bądź kawałka pilnika.hiuchiganeCIMG2440krzesiwo

 

 

 

wtorek, 1 grudnia 2015

Zagotować ekspresowo

Czasem chcę szybko zagotować kubek wody ale nie zawsze chcę rozpalać tradycyjne ognisko. Wtedy kopię dziurę wielkości mniej więcej 2-3 pięści. Palę drobnym chrustem nie grubszym niż średnica standardowego ołówka. Pozwala mi to zagotować 0,5l wody w kilka minut. Przy tego typu palenisku bardzo ważne  jest zapewnienie dopływu powietrza. Jeśli postawimy naczynie które przykryje większość otworu to ogień będzie się dusił.Lepiej położyć dwa grubsze patyki(nie zdążą się przepalić przed zagotowaniem wody) bądź kamienie w roli rusztu,  po rozpaleniu lepiej jest dorzucać sukcesywnie po jednym patyku niż garści. Powoduje to, że nie przydusza się ognia. Czego rezultatem jest szybsze doprowadzenie wody do wrzenia.


Zalety takiego rozwiązania:

- Krótki czas potrzebny na zagotowanie wody


- Szybkość i łatwość przygotowania paleniska. 

- Nie potrzebujemy dźwigać palników, kuchenek itp.


- Szybkość gaszenia i zatarcia śladów. Wystarczy przysypać wybraną ziemią.


- Mniejsze zagrożenie pożarowe niż standardowe ognisko.

-Niewielka ilość opału, wystarczy garść chrustu.

Wady:

- Jest to ciągle ognisko, nie do stosowania w parkach narodowych itp.

- Po obfitych opadach może chwilę zejść na znalezieniu i przygotowaniu opału.

-Okopcone garnki.

 

CIMG4037CIMG2156CIMG2315

 

niedziela, 15 listopada 2015

Przeróbka zapalniczki

 Ostatnio oglądałem program o dżungli i jak się okazało ulubionym sposobem rozpalania ognia przez malezyjskich przewodników jest zapalniczka i kawałek dętki. Nie jest to może klimatyczne ale na pewno bardzo pragmatyczne podejście w krainie wilgoci.Więc pomyślałem, że stworze sobie coś z zapalniczki jako jedno ze źródeł ognia. Chciałem użyć przezroczystej zapalniczki clipper. W której wymiana kamienia jest bajecznie prosta. Jednak nigdzie u siebie w mieście nie mogłem takiej znaleźć. Użyłem więc BIC-a. Zacząłem od wykonania "pochwy" z plastiku. Użyłem całkiem fajnego dość elastycznego tworzywa. Kiedyś ktoś wyrzucił w lesie jakieś części plastikowe od samochodu. Wyciąłem spory arkusz, świetnie nadaje się do takich robótek. Podgrzałem nad kuchenką i uformowałem przez ręcznik(aby się nie poparzyć) na zapalniczce. Oprócz kuchenki można użyć opalarki lub wsadzić do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni na jakieś dwie minuty. Pochewka trzyma doskonale zapalniczka wchodzi na klik. Nie trzeba było nawet nitować brzegów. Mocne potrząsanie nie powoduje wypadnięcia zapalniczki. Do pochewki przykleiłem taśmą naprawczą zapasowy kamień i sprężynkę. Zrobiłem dziurkę na sznurek i naciągnąłem koszulkę z dętki rowerowej. Do zapalniczki przykleiłem wacik nasączony parafiną, który opali się nawet od iskry. Pisałem o tym TU. Naciągnąłem dwa kawałki dętki, przykleiłem czerwoną taśmę aby w razie czego można było łatwiej znaleźć zapalniczkę . Z paracordu wyciągnąłem rdzeń i w jego miejscu umieściłem trzy kawałki bawełnianego sznurka. Razem ze stoperem który zrobiłem zwijając w rulonik bardzo cienką blachę(można użyć blachy z puszki)  mogą stworzyć tzw. slow match o której pisałem TU.W zimie będę nosił na szyi, ponieważ zapalniczka nie działa najlepiej w ujemnych temperaturach. Przez resztę roku sznurek będzie zaczepiony o pasek a zapalniczka wyląduje w kieszeni. Kawałki dętki i wacik użyję tylko w sytuacji ekstremalnej czyli pewnie nigdy. Nawet po zamoknięciu bardzo szybko można przywrócić zapalniczkę do stanu używalności. Pisałem o tym TU.

CIMG2453 CIMG2456 CIMG2457CIMG2460CIMG2491

 

środa, 30 września 2015

Krzesiwo zrób to sam

Wiele lat temu krzesiwa nie były tak ogólnodostępne i do tego drogie. Marzyło się o krzesiwie U.S. Army bądź takim  w stylu BCB Ranger.

2Wtedy dowiedziałem się jak można zrobić  krzesiwo z kamieni do zapalniczek. Kamienie są tanie i  bardzo łatwo dostępne.
1

 

Oprócz kamieni będziemy potrzebować czegoś co utrzyma je w kupie. Może to być kawałek ołówka który po przepołowieniu i wyciągnięciu rysika będzie miał idealne gniazdo na kamienie. Ja chciałem mieć pancerną oprawkę, więc użyłem klucza od kłódki który zeszlifowałem aby gniazdo na kamienie nie było tak głębokie. Po tym wkleiłem  kamienie epoksydowym klejem dwuskładnikowym. Służyło mi wiernie, kilkakrotnie wymieniałem kamienie. Kiedy zalały nas tanie chińskie krzesiwa odeszło na  zasłużoną emeryturę.

0

 

piątek, 7 listopada 2014

Mini BIC Spark-Lite

 

Dziś chciałbym zaprezentować coś w stylu Spark-Lite w wersji zrób to sam z zapalniczki Mini BIC. Dlaczego akurat z takiej zapalniczki? A no dlatego, że jest mała, przyzwoicie wykonana i do tego tania. Koszt takiego "spark-lite" zamyka się  w  cenie zapalniczki czyli kilku złotych. W przeciwieństwie do oryginalnego Spark-Lite który trzeba zapłacić około 30-50zł.

Pracę zaczynamy od wypuszczenia całego gazu i rozebrania zapalniczki na części pierwsze. Zostawiamy kółko krzeszące, część plastikową,kamień oraz sprężynkę od kamienia. Przy wyciąganiu i wkładaniu kamienia radziłbym uważać aby kamień nie poleciał nam gdzieś w dal.

sl1

Teraz wsadzamy wyżej  wymienione elementy oraz przycinamy plastik na preferowaną długość. Ja przyciąłem na lekko ponad 3 centymetry.

CIMG1502

Aby usztywnić ramiona w których osadzone jest kółko owijamy je drutem tak jak pokazuje zdjęcie poniżej. Wystarczy aby grubość drutu była grubością mniej więcej spinacza do papieru.

sl2

 Można dodatkowo przygotować rozpałkę z waty i świeczki. Opisałem to TU. Teraz jednak uprościłem to trochę, ze względu na potrzebne mi do tego projektu małe ilości rozpałki. Najpierw dopasowałem watę do komór zapalniczki, podpaliłem podgrzewacz. Poczekałem aż "wosk" się roztopi, wtedy nasączyłem watę i ponownie dopasowałem. Kiedy lekko podeschło wyciągnąłem aby wata nie przykleiła się do ścianek komór.

CIMG1547

Nie zaszkodzi  przewiercić dziurkę na sznurek, czy kółko do kluczy. Rozpałka lekko wystaje aby można było ją chwycić paznokciami lub wręcz zębami, jest ona tak spasowana, że nie ma mowy wypadnięciu.

CIMG1556

Takie urządzenie jest przeze mnie traktowane bardziej jako awaryjne źródło ognia. Jest tak mały,że można go przypiąć do kluczy albo nosić na szyi. Chociaż spokojnie obsłużymy spark-lite jedną ręką, to najwygodniej rozpala mi się trzymając go jedną ręką a szybko krzesając palcem drugiej ręki. W teorii kamień Mini BIC-a powinien wystarczyć na 1000 krześnięć, więc jest to całkiem sporo. Poniżej filmik na którym można zobaczyć oryginalnego Spark-Lite.

https://www.youtube.com/watch?v=o_uxVrB9uQA

 

 

 

 

środa, 29 października 2014

Gdy skończy się gaz...

Zabieramy się za rozpalanie ognia a naszą zapalniczkę stać jedynie na snop iskier. To nie koniec świata(chyba,że zapalniczka ma piezoelektryczny inicjator), spokojnie, ognisko zapłonie.

CIMG1443W sumie możemy wykorzystać większość materiałów które da radę odpalić przy pomocy współczesnego krzesiwa,  zaczynając od papieru przez korę brzozową, roztartą trawę i podkorze, po bardzo cienkie drewniane strużyny. Zaczynamy od ściągnięcia metalowej osłony, w zapalniczkach BIC usuwamy też osłonę kółka krzeszącego. Następny krok to przyłożenie rozpałki do kółka, tak ja to pokazuje zdjęcie poniżej.

1
Teraz mamy dwie możliwości szybkie krzesanie iskier tradycyjną metodą, lepiej wspomóc się choćby patykiem, ponieważ chwilę to potrwa i szkoda skóry palca. Można też zrobić to trochę inaczej, mianowicie przykładamy kółko to do jakiejś twardej powierzchni i jeździmy po niej.

CIMG1485

Kółko najpierw zmechaci naszą rozpałkę, po chwili powinien ukazać się płomyk. Jeśli posiadamy materiał który łapie bardzo łatwo iskrę np. wata to często wystarczy jedna iskra do zainicjowania płomienia.

CIMG1472 Gdy zdecydujemy się na zapalniczkę jako źródło ognia, to nie polecam kupować szajsu takiego jak widnieje na zdjęciach powyżej. Dla mnie świat zapalniczek zamyka się w trzech firmach: BIC, Clipper oraz Crictek.

niedziela, 19 października 2014

Zamoknięta zapalniczka

 Istnieje mit powtarzany wielokrotnie. Treść tego mitu brzmi mniej więcej tak " Po zamoknięciu zapalniczka staje się bezużyteczna dopóki nie wyschnie" Bardziej nowoczesna wersja tego mitu brzmi "...na mokro będzie działać tylko zapalniczka z zapłonem piezoelektrycznym. Zapalniczkę z kamieniem trzeba wysuszyć." Jednak jest to tylko mit, chociaż może nie do końca, poniższy sposób jest w jakimś stopniu suszeniem, tylko w tempie ekspresowym.

CIMG1429

Więc taką zapalniczkę jaka widnieje na powyższym zdjęciu jesteśmy w stanie odpalić chwilę po zamoczeniu. Proces "naprawczy" zaczynamy od obtrząśnięcia resztek wody, tak jak to się robi z termometrem przed mierzeniem temperatury ciała. Po tym odwracamy zapalniczkę kamieniem do dołu i jeździmy w przód i w tył kółkiem po jakiejś w miarę suchej powierzchni. Może to być nawet skóra ręki, 30-60 sekund powinno wystarczyć. Teraz zapalniczka powinna zapalić.

zap2

 

 

czwartek, 26 czerwca 2014

Łuk ogniowy według Zdbybiego

Upłynęło sporo wody w Warcie od czasu kiedy pokazałem mojemu leśnemu druhowi jak uzyskać ogień techniką tarcia drew. Od tego czasu Łukasz znacznie rozwinął swoje umiejętności, czego dowodem jest film który nakręcił. Gdybym trafił na takie opracowanie wiele lat temu, kiedy sam się uczyłem posługiwać łukiem ogniowych to w ogromnym stopniu przyspieszyłoby to proces nauki. Pozwoliłoby też wyeliminować wiele błędów początkującego. Dodać tylko mogę , że oprócz gatunków które wymienił Zdybi spokojnie możemy użyć pospolitej sosny czy brzozy.
https://www.youtube.com/watch?v=WVIk_7tGkTw
https://www.youtube.com/watch?v=2pwsLWoCBzs

sobota, 21 czerwca 2014

Ogień z baterii i "sreberka"

 

CIMG0914

 

 Dawno temu Ron Hoods w swoich filmach instruktażowych pokazywał jak uzyskać ogień za pomocą baterii oraz waty stalowej. Wszystko pięknie tylko skąd w "dziczy" wsiąść wełnę stalową? Minęło kilka lat a ja zapomniałem o tym. Jakiś czas temu oglądałem program dokumentalny o czymś w rodzaju poprawczaka w USA. Było tam pokazane jak młodociani odpalają papierosa od baterii typu "paluszek".  Niestety nie pokazano zbliżenia ale byłem pewny, że nie używali waty stalowej. Więc przekopałem internet wzdłuż i wszerz szukając informacji. Natrafiłem na dwa sposoby, pierwszy wykorzystuje baterię typu AA, inne też się nadadzą oraz sreberko w którą owinięta jest guma do żucia. Testowałem też sreberka z papierosów, na trzy tylko jedno działało.

Przygotowujemy pasek, składamy go na pół i wycinamy przewężenie tak jak na zdjęciu poniżej. W najcieńszym miejscu nie powinno mieć więcej niż 2mm. Jeśli będzie za cienkie za szybko się przepali i nie zdąży podpalić papieru(wewnętrznej strony sreberka). Jeśli za grube to nie rozgrzeje się do tego stopnia aby umożliwić zapłon. Teraz łączymy plus i minus baterii formując nasz pasek w coś w rodzaju dzióbka,przypomina to kształtem symbol znany nam z lekcji matematyki. Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze po krótkiej chwili powinien nastąpić zapłon. Jeśli nie następuje a bateria zaczyna nas parzyć to coś poszło nie tak, prawdopodobnie zwężenie jest za grube albo bateria jest na wyczerpaniu. "Słaba"  bateria nie rozgrzeje na tyle aluminium aby nastąpił zapłon.

bateria-guma

Drugi sposób wykorzystuję kuchenną folię aluminiową w którą jest owinięta np. czekolada.  Zaczynamy od wycięcia przewężenia około 2cm długości i 2mm szerokości. Jeśli będzie za długie i zbyt szerokie to bateria się nagrzeje a zapłon nie nastąpi, jeśli za krótkie i  zbyt wąskie to folia przepali się zanim hubka  "załapie". Zwężenie obwijamy szczelnie hubką im ma mniejszą temperaturę zapłonu tym lepiej. Idealna byłaby np. zwęglona bawełna ale puch roślinny czy wata bawełniana też się nada. Chociaż do ideału im sporo brakuje i nie zawsze udawało mi się zapalić watę pomimo, że przewężenie było rozgrzane do czerwoności. Analogicznie jak w pierwszym sposobie łączymy za pomocą sreberka plus z minusem baterii(nie nadajemy sreberku  kształtu dziubka), po chwili powinnien nastąpić zapłon.

bateria-folia

 

 

wtorek, 3 czerwca 2014

Odpalamy ostatnią zapałkę

Kiedy została nam ostatnia zapałka, trzeba do rozpalania ognia podejść w sposób jak najbardziej pedantyczny. Wszystkie elementy układanki muszą pasować do siebie idealnie. Jednym z takich elementów jest początkowy zapłon hubki. Dlatego chciałbym przedstawić prosty trik który w znaczny sposób zredukuje ryzyko niepowodzenia.  Zaczynamy od przygotowania hubki. Musimy zrobić to perfekcyjnie, w tym wypadku zastosujemy materiały które charakteryzują się niską temperaturą zapłonu, czyli przygotowujemy hubkę którą bylibyśmy w stanie zapalić od współczesnego krzesiwa (firesteel). W moim wypadku była to mieszanka suchej roztartej trawy,cienkich pasków kory brzozowej i puchu roślinnego. Przykładamy zapłakę do naszej hubki tak jak pokazuje zdjęcie i pocieramy draską o zapałkę. Czyli całkowicie odwrotnie niż w konwencjonalnym sposobie w którym to pocieramy zapałką o draskę. Dobrze przygotowana hubka zapali się natychmiast podczas zapłonu "siarki" czyli w momencie w którym nawet silny wiatr nie jest w stanie nic zrobić.  Mimo tego, że ten trik bardzo pomaga to ustawiamy się plecami do wiatru i starmy się osłaniać naszą hubkę dopóki nie rozpali się na dobre. Dalej postępujemy tak jak przy normalnym rozpalaniu ogniska. Drobne patyczki w tym wypadku tworzą tylko gniazdo aby nie poparzyć ręki, nie są na tym etapie istotnym elementem rozpalającym.

zapałka

czwartek, 10 października 2013

Warstwiak zwęglony jako hubka.


Warstwiak zwęglony (Daldinia concentrica) jest świetną hubką którą można użyć bez preparowania z tradycyjnym krzesiwem. Rośnie na obumarłych drzewach i krzewach liściastych, rozmiar około 3-6cm. Występuje od maja do października. Jest dziecinie łatwy do rozpoznania, postać "dorosła" o którą nam chodzi jest koloru czarnego, po oderwaniu od drzewa widać "słoje" w formie koncentrycznych okręgów. Stadium "niedojrzałe" jest brązowe, w wewnątrz znajduje się mazista ciecz przypominającą

Warstwiak zwęglony jako hubka.


Warstwiak zwęglony (Daldinia concentrica) jest świetną hubką którą można użyć bez preparowania z tradycyjnym krzesiwem. Rośnie na obumarłych drzewach i krzewach liściastych, rozmiar około 3-6cm. Występuje od maja do października. Jest dziecinie łatwy do rozpoznania, postać "dorosła" o którą nam chodzi jest koloru czarnego, po oderwaniu od drzewa widać "słoje" w formie koncentrycznych okręgów. Stadium "niedojrzałe" jest brązowe, w wewnątrz znajduje się mazista ciecz przypominającą smołę.

Iskry kierujemy na słoje, jeśli tylna część którą grzyb był przyrośnięty do drzewa nie chce chwycić, proponuję przełamać na pół warstwiaka i  tam  kierować wysiłki . Daldinia jest dość mocno higroskopijna czyli innymi słowy łapie szybko wilgoć a jak wiadomo zawilgocenie to nasz wróg przy rozpalaniu ognia.


piątek, 29 czerwca 2012

Rozpalanie ognia puszką






Zabawę z tą metodą rozpalania ognia zaczynamy od wypolerowania "na lustro" dna puszki, najlepsze są puszki po napojach ale nada się każda która ma paraboliczne dno, będzie ono skupiać promienie słoneczne powodując zatlenie się hubki, którą następnie rozdmuchamy tak samo jak w technice łuku ogniowego czy tradycyjnego krzesiwa.Przeczytałem w jakiejś instrukcji aby do polerowania użyć czekolady, nie było wspomniane, że może to zająć kilka godzin , znacznie lepsza jest pasta do zębów, 15 do 60minut i mamy lustro. Próbowałem też użyć skrzypu, działa tak sobie jednak na pewno lepiej niż czekolada. Po wypolerowaniu czas zająć się hubką, ja użyłem błyskoporka ale nie jest on konieczny, ważne aby hubka  miała niską temperaturę zapłonu, wykorzystać można na przykład próchno, roztarty puch roślinny, amadou z huby, zwęgloną bawełnę itp.Sama technika rozpalania jest dość prosta, skupiamy promienie na hubce ustawiając dno puszki w stronę słońca i manewrując hubką oraz puszką.Najpierw można podłożyć palec, jak zaczyna parzyć to wiemy jakie ustawienie jest najlepsze. Ludzie którzy nie mają cierpliwości do trwania w bezruchu mogą ustawić wszystko na ziemi , widać na zdjęciu ja to może wyglądać.

Sposób dość ciekawy, jednak jego wykorzystanie ogranicza brak słońca, puszki i środka polerującego. Na początku odpowiednie skupienie promieni może rodzić drobne problemy, ale po kilku próbach dochodzi się do wprawy, wtedy zatlenie hubki następuje w miarę szybko.

Rozpalanie ognia puszką


Zabawę z tą metodą rozpalania ognia zaczynamy od wypolerowania "na lustro" dna puszki, najlepsze są puszki po napojach ale nada się każda która ma paraboliczne dno, będzie ono skupiać promienie słoneczne powodując zatlenie się hubki, którą następnie rozdmuchamy tak samo jak w technice łuku ogniowego czy tradycyjnego krzesiwa.Przeczytałem w jakiejś instrukcji aby do polerowania użyć czekolady, nie było wspomniane, że może to zająć kilka godzin , znacznie lepsza jest pasta do zębów, 15 do 60minut i mamy lustro. Próbowałem też użyć skrzypu, działa tak sobie jednak na pewno lepiej niż czekolada. Po wypolerowaniu czas zająć się hubką, ja użyłem błyskoporka ale nie jest on konieczny, ważne aby hubka  miała niską temperaturę zapłonu, wykorzystać można na przykład próchno, roztarty puch roślinny, amadou z huby, zwęgloną bawełnę itp.Sama technika rozpalania jest dość prosta, skupiamy promienie na hubce ustawiając dno puszki w stronę słońca i manewrując hubką oraz puszką.Najpierw można podłożyć palec, jak zaczyna parzyć to wiemy jakie ustawienie jest najlepsze. Ludzie którzy nie mają cierpliwości do trwania w bezruchu mogą ustawić wszystko na ziemi , widać na zdjęciu ja to może wyglądać.    



Sposób dość ciekawy, jednak jego wykorzystanie ogranicza brak słońca, puszki i środka polerującego. Na początku odpowiednie skupienie promieni może rodzić drobne problemy, ale po kilku próbach dochodzi się do wprawy, wtedy zatlenie hubki następuje w miarę szybko.

piątek, 22 czerwca 2012

Gwiaździste ognisko

Bardzo cenię sobie maksymalnie proste i skuteczne rozwiązania. Ten typ ogniska właśnie taki jest, czasem nazywam go ogniem samotnego wędrowca. Dlatego, że idealnie nadaje się dla jednej osoby. Nie wymaga  dużo opału i jest dość bezpieczne. Wędrowiec zatem nie traci  czasu na przygotowanie drewna. Wystarczy kilka dłuższych drągów grubości co najwyżej ramienia i trochę chrustu na rozpałkę.  Przez dosuwanie i rozsuwanie

Gwiaździste ognisko

Bardzo cenię sobie maksymalnie proste i skuteczne rozwiązania. Ten typ ogniska właśnie taki jest, czasem nazywam go ogniem samotnego wędrowca. Dlatego, że idealnie nadaje się dla jednej osoby. Nie wymaga  dużo opału i jest dość bezpieczne. Wędrowiec zatem nie traci  czasu na przygotowanie drewna. Wystarczy kilka dłuższych drągów grubości co najwyżej ramienia i trochę chrustu na rozpałkę.  Przez dosuwanie i rozsuwanie poszczególnych  bierwion reguluje się dość precyzyjnie siłę ognia, dlatego jest to dobre ognisko do przygotowania żywności. Jeśli chcemy  szybko zagotować wodę zsuwamy polana , końce mogą nawet nachodzić na siebie, jeśli mamy wolno piec rozsuwamy, aby się tylko żarzyły.Jak widać na grafice poniżej bierwiona  są ułożone w kształcie gwiazdy. Powoduje to , że można użyć całkiem długich drągów a i tak będzie wygodnie manewrować nimi. Zaczynamy od rozpalenia chrustu, obojętnie jak, kiedy porządnie płonie dokładamy bierwiona aby schodziły się promieniście do środka.
 Ogień z takiego ogniska nie jest  wielki co jest zaletą i wadą. Zaletą dlatego , że często nie potrzeba wcale ogromnego ogniska jakie robią niedzielni survivalowcy, którzy potrafią w krótkim czasie spalić kubik drewna. Wadą jest przy bardzo mroźnej pogodzie, ponieważ takie ognisko może nie być wystarczające do ogrzania się.

wtorek, 19 czerwca 2012

Dziura Dakotów (Dakota fire hole)

Świetny sposób na palenie ognia. Zużywa mniej opału niż zwykłe ognisko, nie czułe na wiatr, powstaje sporo żaru, o wiele szybciej można zagotować wodę,  jest mniej widoczne niż ognisko do tego mniejsze prawdopodobieństwo zaprószenia pożaru.
Za palenisko służy wykopany dołek o średnicy 20-40cm, głębokości 15-30cm. Od głównego paleniska odchodzi otwór wentylacyjny którym dostaje się powietrze. Powinien być on oddalony o około 20 cm od głównego otworu i mieć średnice 15cm.  Takie wymiary podają na ogół podręczniki  i strony internetowe. Przyznam 

Dziura Dakotów (Dakota fire hole)

Świetny sposób na palenie ognia. Zużywa mniej opału niż zwykłe ognisko, nie czułe na wiatr, powstaje sporo żaru, o wiele szybciej można zagotować wodę,  jest mniej widoczne niż ognisko do tego mniejsze prawdopodobieństwo zaprószenia pożaru.
Za palenisko służy wykopany dołek o średnicy 20-40cm, głębokości 15-30cm. Od głównego paleniska odchodzi otwór wentylacyjny którym dostaje się powietrze. Powinien być on oddalony o około 20 cm od głównego otworu i mieć średnice 15cm.  Takie wymiary podają na ogół podręczniki  i strony internetowe. Przyznam się , że jakoś nigdy nie mierzyłem swoich dakotowych dziur, robiłem na oko, przystosowywałem do tego co chciałem uzyskać. Jeśli miałem tylko szybko zagotować wodę to robiłem mini dakotę. Jeśli chciałem aby paliła się długo była całkiem spora. Uważam, że wymiary należy traktować jako punkt odniesienia a nie ścisłą regułkę. Przy kopaniu wentylacji należy zwrócić uwagę na kierunek  wiatru . Powinien on  wiać od strony otworu wentylacyjnego. Jeśli planujemy długo używać naszej dakoty, warto otwór wentylacyjny wykopać kilka-kilkanaście centymetrów ponad dnem paleniska aby się szybko nie zapchał żarem i popiołem.
Można podwiesić naczynia do gotowania albo postawić na prowizorycznym ruszcie lub pomiędzy dwoma kamieniami na których po nagrzaniu można piec.Znacznie przyspieszymy gotowanie jeśli garnki będą znajdować się chociaż w części w dołku. Gdy nazbiera się żaru i wrzucimy płaski kamień pieczenie jest samą przyjemnością . Jeśli nie mamy kamienia a grunt pozwala to można np. podpłomyki przyklejać do wewnętrznych ścianek.



Najnowszy Post

Zagotować wodę w szkle

 Szklana butelka jest kolejną rzeczą w której w razie "w" można przegotować wodę, na pewno jest to zdrowsze niż użycie plastiku. D...