czwartek, 29 lipca 2010

Podrasowane zapałki


Zdarzało mi się szczególnie na początku mojej przygody z puszczaństwem, że miałem problem z rozpaleniem ognia w wilgotnych warunkach zwykłymi zapałkami, potrafiłem ich zmarnować sporo zanim osiągnąłem sukces, wtedy właśnie nauczyłem się robić podrasowane zapałki. Teraz nie mam już takiego problemu, pomimo tego i tak je zrobiłem. Dzięki temu, mogę sobie pozwolić na drobne nie dociągnięcia w przygotowaniu rozpałki. Ma to swoje dobre strony, kiedy naturalnej rozpałki jak na lekarstwo, a tą, którą mam w plecaku chcę zachować na gorsze warunki. Podrasowane zapałki palą się o wiele dłużej niż zwykłe do tego nie gasną tak łatwo jak normalne zapałki i mają o wiele większy płomień. Wykonanie ich jest banalnie proste, potrzebować będziemy watę, świeczkę, nie potrzebną puszkę i garnek z wodą. Można jeszcze przygotować szczypczyki lub kombinerki. Zaczynamy od skruszenia świeczki do puszki. Wstawiamy garnek na gaz i do garnka z wodą wkładamy puszkę, abyświeczka się rozpuściła. W żadnym wypadku nie rozpuszczamy świeczki bezpośrednio podgrzewając puszkę na gazie, może to spowodować strzelanie rozgrzanej parafiny i w następstwie oparzenia.
 W czasie kiedy parafina rozpuszcza się nawijamy watę na zapałki, robimy to tuż za główką, im więcej nawiniemy tym zapałka będzie dłużej się palić, trzeba zostawić kawałem miejsca do trzymania, aby palców sobie nie poparzyć.
Kiedy już mamy rozpuszczoną świeczkę i przygotowane zapałki, zanurzany je i odczekujemy chwilę aż cała wata przesiąknie. Teraz właśnie przydadzą się nam szczypce czy kombinerki, aby nie poparzyć sobie rąk. Zostawiamy do przeschnięcia i gotowe. Oprócz wyżej wymienionych zalet stają się też wodoodporne. Warto robić je z zapałek, które opalają się od każdej szorstkiej powierzchni, można takie kupić pod nazwą” zapałki cowboy”, wtedy znika problem troszczenia się od draskę. Przed odpaleniem należy zdrapać nadmiar parafiny z główki.



niedziela, 25 lipca 2010

Orientacja według słupków oddziałowych

W gazecie Lubuskiej pojawia się dodatek, w którym są mapki województwa Lubuskiego, na odwrocie można znaleźć dość ciekawą rzecz.

czwartek, 1 lipca 2010

Orzechówka

Najwyższy czas na rozpoczęcie wyrobu tej świetnej nalewki, która jest doskonałym lekarstwem na kłopoty żołądkowe. Robi się ją pod koniec czerwca lub na początku lipca, kiedy orzechy włoskie są jeszcze nie dojrzałe. Składniki:
10-15 całych orzechów włoskich
0,5l spirytusu
0,4l wody mineralnej niegazowanej
kilka łyżek cukru
Całe zielone orzechy kroimy na plastry, zalewamy spirytusem i wodą w szklanym naczyniu(słoik). Odstawiamy na miesiąc. Po tym czasie zlewamy przez gazę nalew, do orzechów dodajemy cukier i odstawiamy na dwa tygodnie,co jakiś czas wstrząsamy, aby cukier się rozpuścił.Następnie syrop odcedzamy i filtrujemy przez gazę.Dodajemy go do nalewu.Odstawiamy na 6 miesięcy, .Warto używać gumowych rękawiczek przy krojeniu orzechów, bo sok ciężko domyć.