środa, 30 listopada 2011

Spis treści

Blog coraz zasobniejszy, więc dodałem spis treści , jakby komuś odnośniki nie działały proszę pisać.

niedziela, 27 listopada 2011

Szałas dwuspadowy z opadająca kalenicą.

Pierwszą czynnością przy budowie szałasu jest wybór odpowiedniego miejsca, jest to nie mniej ważne niż sama konstrukcja. Rzeczy na które powinniśmy zwracać uwagę w pierwszej kolejności to dostęp do materiału z którego powinien być wykonany nasz szałas, najlepiej aby był kilka kroków od nas, wtedy zaoszczędzimy sporo czasu, gdyż nie będzie on wykorzystywany na transport. Drugą sprawą jest wybór odpowiedniego miejsca jak pod zwykłe obozowisko. Opisałem to tu:
  http://puszczanstwo.blogspot.com/2008/06/wybur-miejsca-na-obozowisko.html
Gdy już wynajdziemy odpowiednie miejsce trzeba zastanowić się co jest priorytetem naszego szałasu. Jeśli ochrona głównie przed deszczem, wtedy kont pochylenia ścian-dachu powinien być spory 45-60 stopni. Im większy kąt tym gorsze poszycie wytrzyma dłużej nie przeciekając. Grawitacji się nie oszuka. Drugą sprawą jest grubość poszycia, jeśli wykorzystujemy materiał który możemy zebrać nie szkodząc przyrodzie czyli suche liście, trawę,paprotki, trzciny itp.Wtedy aby uzyskać przyzwoitą wodoodporność pokrycie powinno mieć przynajmniej 30m centymetrów grubości. Jeśli natomiast schronienie ma służyć głównie do odizolowania nas od zimna i co najwyżej lekkiego deszczu, wtedy kąty nie są aż tak ważne. Szałas powinien być jak najmniejszy, prawie jak trumna. Po położeniu się na posłaniu, naszą głowę od góry szałasu powinna dzielić długość naszej dłoni. Grubość poszycia jest tu też ważna im grubsze tym lepsza izolacja, 30cm będzie ok.
Zacznijmy od konstrukcji składa się ona z jednej grubej gałęzi którą możemy nazwać kalenicą oraz bocznymi  patykami które nazwiemy krokwiami bocznymi. Wygląd głównej konstrukcji oraz sposoby "osadzenia" kalenicy na grafice poniżej , którą nieudolnie naszkicowałem;)


Według mnie najlepiej wykorzystać do tego drzewo, zamiast budować a-ramę, stracimy mniej energii, poza tym jeśli zbudujemy pod drzewem o zwartej koronie np świerkiem , będziemy mieli pierwszą warstę izolująca nas od czynników zewnętrznych. W gęstwinie jest zawsze odrobinę cieplej niż w starodrzewie czy otwartym terenie. trzeba też zwrócić uwagę na kierunek wiatru , by nie wiał  w kierunku wejścia.Teraz budujemy "łóżko" izolacja od ziemi jest bardzo ważna. Po ściśnięciu powinno mieć około 10cm grubości. budujemy je z tego co jest pod ręka. Zaczynamy od  sprężystych gałązek, dalej cienki chrust, suche liście, trawę bądź paprotki
Czas na boczne krokwie,  zasada zachowania energii powinna być dla nas priorytetem. Więc zbieramy uschnięte gałęzie leżące na ziemi, które bez trudu złamiemy na kolanie , nie dewastujemy w ten sposób przyrody i do tego stracimy o wiele mniej kalorii, niż byśmy mieli ścinać i porcjować żywe.

 Na zdjęciu powyżej widać, że krokwie nie wystają dużo ponad kalenice, jeśli było by inaczej i wystawały by za bardzo , w szczególności przez końcowe poszycie, przy dużym desczu woda ściekała by po nich do wnętrza schronienia. Krokwie najpierw wciskamy w ziemię i dopiero opieramy o kalenicę. Nie trzeba ich przywiązywać. Teraz czas na pierwsza część poszycia, ma ono za celu uchronić liście przed wpadaniem do środka szałasu. Ja wykonałem je ze świerkowych gałązek, rosło w tym miejscu sporo świerków, z każdego wziąłem nie więcej niz dwie, wybierałem drzewa o wysokości co najmniej kilku metrów by  nie niszczyć  młodych drzewek.Zrobiłem to tak , aby nie było widać dewastacji przyrody. Czyli nie łamałem gałązek tylko przycinałem piłą przy samym pniu.Na pierwszą cześć poszycia możemy wykorzystać wszystko co zatrzyma drugą część przed wpadnięciem do środka. Można też bardzo ściśle ułożyć krokwie.
Drugą część poszycia układamy z tego co mamy pod ręka i nie spowoduje dewastacji przyrody, czyli jak wyżej napisałem mogą to być: suche liście, paprotki, trawa, trzcina itp. W moim wypadku były to uschnięte liście. Zaczynamy od dołu tak jak układa się dachówki , aby górne warstwy zachodziły na dolne. Najgrubsza warstwa powinna przypadać na szczyt naszego schronienia, na reszcie szałasu powinna być w miarę równa grubość poszycia. Na koniec układamy gałęzie chrust itp. aby wiatr nie rozwiewał liści. Trzeba zdać sobie sprawę , że wykonanie szałasu może pochłonąć kilka godzin


czwartek, 10 listopada 2011

Awaryjny drewniany kubek

Do wykonania użyłem kawałka grubszej suchej gałęzi. Przyciąłem na wymiar i rozłupałem ją na cztery. Z każdej części usunąłem środek, zostawiając kawałek u dołu, który po połączeniu wszystkiego utworzył dno. Jeśli umiemy w miarę strugać wykonamy to zwykłym nożem, ułatwieniem jest użycie noża łyżkowego. Jednak jeśli posiadamy takie narzędzie nie potrzeba rozczepiać gałezi , wystarczy wybrać środek.
Złożyłem ćwiartki  i mocno przewiązałem sznurkiem od dołu i góry. Naczynie było w zasadzie gotowe.


 Pomimo bardzo ciasnego związania lekko przeciekało od dołu, woda nie leciała ciurkiem ale krople kapały, ustało gdy drewno namokło i się rozprężyło. Po wyschnięciu drewno się skurczyło, sznurek się lekko poluźnił ( rozciągnęło go pęczniejące drewno). Z każdym wyschnięciem ćwiartki coraz gorzej się wpasowywały. W końcu uszczelniłem dno roztopioną żywicą zmieszaną z węglem drzewnym w stosunku 2:1. Nakładałem żywice na kubek , jeszcze raz podgrzewałem i dokładanie wcierałem w szpary. Po pewnym czasie zaczęło też ciec z boków Trzeba by uszczelnić boki i co jakiś czas naciągać sznurek.
Moim zdaniem jest to fajny kubek jeśli spojrzymy na niego przez pryzmat sytuacji awaryjnej, gdzie nie będziemy mieli specjalistycznych narzędzi i będziemy potrzebować naczynia które się szybko i prosto wykonuje. Wtedy wystarczy nam takie naczynko, bez zabawy w uszczelnianie żywicą, po użyciu można go sobie zostawić na kredki ;)Trzeba też pamiętać , że drewno pije razem z nami. Najlepiej wykonuje się takie rzeczy z  miękkiego i suchego drewna np.lipy , topoli, wierzby. Ponieważ łatwiej się w nim pracuje niż w twardym drewnie.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Sznurek z witki

Czasem trzeba coś przewiązać a nie ma czym. Można  wykorzystać  łyko lipowe , wierzbowe czy wiązowe, użyć niektórych korzeni lub wikliny. Jednak nie wszędzie te materiały występują.Natomiast cienkie długie witki znajdziemy praktycznie w każdym typie polskiego ekosystemu. Przy rzecze czy w gęstym lesie albo między polnych zadrzewieniach.
Bierzemy długą w miarę cienką witkę. Najlepiej to wychodzi wiosną i latem kiedy w drzewach krążą soki, ale i zimą wykonamy taki "sznurek".W  miarę możliwości pozyskujemy materiał z jak najbardziej elastycznych drzew czy krzewów bez odrostów. Rozbijamy, aby włókna się podzieliły.

 Nasza witka stanie się płaska, ale o wiele bardziej elastyczna niż na początku. Można ją podzielić na cieńsze odcinki odrywając zbędne włókna. Oczywiście im cieńsza tym bardziej elastyczna.

sobota, 5 listopada 2011

Dętkowe opaski ( ang. ranger bands)

Czyli takie gumki recepturki na sterydach.Wystarczy pociąć dętkę na odpowiadające nam odcinki i gotowe. Wykorzystanie takich opasek ogranicza jedynie wyobraźnia. Możemy przy ich pomocy np. przymocować krzesiwo do pochwy, naciągnięty kawałek dętki na śliską rękojeść noża, powoduje , że nóż trzyma się jak przyklejony.Opaski są też świetną awaryjną rozpałką.
W książeczce "Best of  The Ranger Digest"  znalazłem takie zastosowanie 
Autor poleca na pokonywanie krótkich dystansów na lodzie albo śliskim śniegu.