wtorek, 20 października 2009

Noclegi zimowe i urządzanie obozowiska według Włodzimierza Korsaka



  Przeglądając książkę pt"Rok Myśliwego" Włodzimierza Korsaka, natknąłem się  ciekawe teksty warte zamieszczenia. 

                            Noclegi zimowe
                                                         

rawdziwy myśliwy powinien być przygotowany na różne ewentualności i niewygody w czasie swych myśliwskich wycieczek. Zdarza się nieraz konieczność nocowania w lesie, nie zważając na pogodę i porę roku. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni noclegi takie są nieraz bardzo miłe i uprawiane bywają przez amatorów nawet bez naglącej konieczności; później jednak, a zwłaszcza w zimie, rzecz się inaczej przedstawia: chłód i długość nocy dają się dobrze we znaki nieprzywykłemu do niewygód nowicjuszowi.
            Najuciążliwsze jednak noclegi bywają w zimie podczas śniegów; chcę też tu dać parę wskazówek, któreby pomogły do urządzenia się jak najwygodniej i przetrwania długich nocnych godzin. Rzecz prosta, że o ile się jest dostatecznie zaopatrzonym w futra, zwłaszcza dwustronne "dachy", to spać można doskonale nawet wprost na śniegu; chcę tu tu jednak przewidzieć przypadek, że myśliwy, którego noc zaskoczyła w lesie, ma na sobie zwykłą odzież do chodzenia, a więc w najlepszym razie kożuch do kolan i ciepły switer pod nim.
            Na to, by noc zimową jako tako spędzić, należy zabrać się do urządzenia noclegu zawczasu, przed zmrokiem jeszcze, a przedewszystkiem odpowiednie miejsce wybrać. Miejsce to powinno być zaciszne, to jest osłonięte od wiatru przez wzgórze albo gęstwiny leśne, i najlepiej, gdy przez nie jest zewsząd jaknajciaśniej otoczone. W pobliżu powinien znajdować się duży zapas opału, a więc suchego drzewa i zwałów, o które w dzikim lesie nigdy nie jest trudno. oczywiście, że obecność myśliwskiego toporka jest przy zimowych noclegach niezbędna, gdyż ilość potrzebnego materiału palnego jest bardzo znaczna i przygotować jej bez siekiery prawie niepodobna.
            Przedewszystkiem rozkłada się jaknajwieksze ognisko w oczyszczonem ze śniegu miejscu, gdzie się zamierza kłaść na noc, i pożądanem jest by to ognisko zajmowało taka przestrzeń , jakiej potrzeba dla ulokowania się do snu obecnych ludzi. Stopi ono resztę śniegu na tej przestrzeni, wygrzeje ziemię i zapewni na całą noc ciepło od dołu. Przez czas palenia się wielkiego ogniska myśliwi przygotowują jedno lub dwa ogniska boczne. Jako takie są bez kwestji najpraktyczniejsze, używane przez syberyjskich myśliwych tak zwane "nodje" (patrz rys. 108), które mają tę zaletę, że raz zapalone, palą się równomiernie przez długi szereg godzin. "Nodję" robi się w następujący sposób:


przygotowuje się dwie grube kłody z suchego albo smolnego, świeżego świerkowego drzewa i kłody te umieszcza się jedna na drugiej w jednym kierunku, zaś pomiędzy nie zakłada się chrust, służący do podpalenia. By górna kłoda z dolnej nie spadała, wbija się na obu końcach po dwa kołki, utrzymujące kłody w jednakowej pozycji. Po zapaleniu chrustu kłody zaczynają się palić od wewnątrz i tworzący się między niemi przeciąg podtrzymuje płomień i reguluje go. O ile materiału wystarcza, najlepiej przygotować dwie takie nodje po dwuch stronach dużego ogniska.
            Na posłanie przygotowuje się dużą ilość gałęzi świerkowych albo - w razie braku ich - sosnowych. Gdy duże ognisko zupełnie wygaśnie i zostanie tylko popiół (bez tlejących węgli), pokrywa się całą przestrzeń łapkami lub kiściami świerkowymi na stopę grubo; na tym pokładzie lokują się myśliwi najbliżej siebie.

 

Jeżeli nodia jest jedna, to trzeba się kłaść nogami ku niej, głowami w przeciwną stronę; jeżeli dwie to bokami ku nodjom (rys.109). Poleca się kożuch lub w ogóle zwierzchnie odzienie zdjąć i nakryć się niem, a nie spać w nałożonem na rękawy i zapiętem, gdyż w pierwszym razie zachowuje się o wiele większą ilość ciepła przy sobie.
            Wielkie znaczenie dla zachowania ciepła ma też obfity posiłek, zwłaszcza duża ilość tłuszczów, które przy trawieniu wytwarzają największą ilość cieplika. Nogi należy trzymać w cieple, jaknajbliżej ognia i o ile możności jaknajlepiej okryte. Ważne też jest, by myśliwy nie potrzebował w nocy wstawać i wypuszczać nagromadzonego wokół siebie pod odzieżą ciepła, co możliwem jest, gdyż dobrze ułożona i zapalona nodja świerkowa powinna palić się przez całą noc bez potrzeby poprawiania. *
            Przy zachowaniu tych prawideł, a głównie przy jakiej takiej praktyce noclegowej, można zupełnie znośnie nocować w lesie na śniegu, nawet przy mrozach poniżej 20 stopni R. 




*) Nodja z innego niż świerkowe drzewa nie pali się nigdy równo i przez to spala się prędzej. 


                                                                      Urządzanie  obozowiska                                                   


ierwszym warunkiem wygodnego obozowiska jest blizka obecność wody i dostatecznej ilości opału. W miejscowościach dalej od siedzib ludzkich położonych, czerpać można wodę ze wszystkich zbiorników, gdyż nie zanieczyszczona przez odpadki mieszkaniowe jest przeważnie wolna od zbytniej ilości szkodliwych mikrobów. Szczególnie na wiosnę woda za stopniałych śniegów jest dobra do picia nawet w stanie surowym, jak również źródlana we wszystkich porach roku. Jeżeli się czerpie wodę z dołków we mchu, gatunku "sphagnum" (torfowce), to bywa ona gorzka, jednak na herbatę przeważnie zdatna. Opał jest konieczny dla ogniska, które jest przyjacielem mysliwego i dusza obozowiska, dając ciepło, a w nocy i światło, dozwalając zażywać ciepłej strawy i ogrzać zziębnięte członki kubkiem gorącej herbaty. Na opał zdatne jest jest wszelkie drzewo suche, byle nie zgniłe i nie zmurszałe. Rozpalenie ogniska w piękną, suchą pogodę nie przedstawia żadnej trudności, natomiast w razie słoty lub po obfitej rosie trudnem nieraz bywa. Dla rozpalania używa się tak zwanej "podpałki" czyli materiału łatwopalnego nawet w stanie wilgoci. Najlepsza podpałką bez kwestji jest kora brzozowa, zdarta z suchych pni albo w ostateczności nawet ze świeżych; następnie cienkie, suche gałązki świerkowe, których nie brak na dolnych suchych gałęziach. Gdy naturalnej podpałki niema, przygotowuje się sztuczną z kawałka suchego drewna, które się struga nożem na cieniutkie, skręcające się spiralne wiórki. Z możliwie jak najlepszej podpałki urządza się mały stosik i zapala, chroniąc od wiatru, potym dokłada się potrosze grubszych gałązek i trzasek, a gdy te się dobrze rozpalą, kładzie się na wierzch drzewo coraz grubsze.
            Gdy jest ciepło, to niema oczywiście potrzeby podtrzymywać ogień przez całą noc i wówczas opału potrzeba tylko tyle, by wystarczyło na zgotowanie posiłku lub herbaty, a także rozświetlenia mroków nocnych podczas jedzenia i przygotowań obozowych. Wodę zagotowuje się w następujący sposób: wycina się dwie tyczki wysokości około metra lub mniej, z widełkami na jednym końcu, podczas gdy drugi się zaostrza, by móc łatwo wbić w ziemię. Wetknąwszy tyczki po dwuch stronach ognia, kładzie się na nie poziomą tykę ( koniecznie ze świeżego drzewa, by nie zajęła się od ognia ), na której wiesza się imbryk, tak, by ogień go obejmował. Dotykając poziomej tyki ręką, łatwo sprawdzić, czy woda się gotuje, po specjalnem drżeniu, które jej nadaje dygoczący od wrzątku imbryk.
            Urządzając posłanie, główna uwagę zwrócić potrzeba na to, by się ono znajdowało w miejscu możliwie suchem, zatym na pewnej wyniosłości, a nie w zagłębieniu, gdzie od blizkiej, zaskórnej wody łatwo o wilgoć. Najlepszem posłaniem, jak to wskazałem w rozdziale o zimowych noclegach, są zawsze bez kwestji łapki świerkowe, układane jedne na drugich, wpoprzek, grubymi końcami na zewnątrz, zaś igliwiem do środka posłania. Dają one leże coprawda twarde, ale suche i wolne od robactwa. Gdzie świerków niema, użyć można gałęzi sosnowych, gorzej się jednak układają, nie będąc tak płaskie. Następnie paproć może też być z powodzeniem użyta na wymoszczenie legowiska. Letnie noclegi bywają bardzo wygodne w sąsiedztwie stogów siana, na którem strudzony myśliwy śpi jak na najlepszem łóżku.
           Gdy się obozuje pod gołem niebem na wiosnę lub jesienią, gdy noce chłodne


bywają, a nie ma dość ciepłego odzienia, należy ogień przez noc całą podtrzymywać i wówczas bardzo na miejscu będzie urządzenie syberyjskiej nodji (patrz rozdział XLI). Jeżeli się nocuje w pojedynkę i nie ma nodji, to spanie w nocy jest wątpliwe, gdyż podtrzymywanie ognia ciągłej potrzebuje uwagi i może być mowa jedynie o lekkiem drzemaniu. We dwuch zato najlepiej podzielić noc tak, by przez pierwszą połowę doglądał ognia jeden, a przez drugą drugi, albo - a czasie krótkich nocy wiosennych na polowaniach tokowych - mieć noce kolejno. w ogóle dla myśliwych noc jest przeważnie krótka, gdyż jak wziąć pod uwagę, że najlepszą porą do polowań są zmierzch wieczorny i świt poranny, to od kwietnia do września zupełnych ciemności będzie 2-6 godzin, od których      Rys.123. Toporek kombinowany   odtrącić jeszcze czas przyrządzania wieczornego posiłku. Zwykle zato odpocząć można w południe od 11 do 4-tej, a nawet 5-tej godziny i iść na wieczorny łów świeżym i wypoczętym, z bystrem okiem i pewną ręką.
            Przy obozowaniu wielkie usługi oddaje toporek myśliwski, który może być naturalnie rozmaitego kształtu, ważne tylko jest, by nie był zbyt duży i ciężki,  i by futerał 

był tak urządzony, aby noszenie go było jaknajwygodniejsze. Praktyczne są tak zwane toporki kombinowane,
ciup, ciup siekiereczką
oddające zwłaszcza na długich wycieczkach nieocenione usługi. Mają one za pierwowzór uniwersalny instrument amerykański, złożony z młoteczka, obcęgów, odkręcacza i zębów do gwoździ, są jednak naturalnie znacznie większych rozmiarów. Obok załączony rysunek przedstawia dokładnie taki toporek, 4 razy zmniejszony, w stanie złożonym, gotowym do noszenia i rąbania (rys.123), i odkręconym dla użytku, jak obcęgi itd. (rys.124). w jednej części obcęgów ma on, jak widzimy, ostrze siekiery, a u dołu odkręcacz do śrub, w drugiej zaś na przemian wkręcany młotek i kilofek górski, a w dole żeby do gwoździ; rączki obu części są wewnątrz puste i tam mieć można mały zapasik gwoździ, śrubek i drutu.              Rys.124. Toporek kombinowany
Obie rączki, złożone, wchodzą w rodzaj futerału, zaśrubowanego u góry pod obcęgami, a pokrytego z wierzchu, w miejscu ujęcia ręką, mocną skórą. toporków takich w handlu niestety nie ma i robić je trzeba na obstalunek: całe z dobrej stali, długość od ostrza do młotka powinna wynosić 16-20 cm., zaś długość od obcęgów do końca rączki 28-32 cm.
            Na mniejsze wycieczki, zwłaszcza w ciepłej porze roku, wystarcza w zupełności obecność dość dużego noża otwieranego, zaopatrzonego, oprócz mocnego i dobrze krającego ostrza, w piłkę do drzewa, za pomocą której grubsze drzewka z łatwością, a daleko prędzej niż nożem, ściąć moż
na.














sobota, 3 października 2009

Przeróbka pochwy od Mory

Jak doskonale wiadomo „Mory” są doskonałymi nożykami, których stosunek cena/jakość jest wręcz niesamowity. Jednak do pochwy można mieć małe zastrzeżenia, może nie tyle do samej pochwy, która trzyma nóż pewnie, ale do zaczepu do paska, który jest zrobiony tak, że przy siadaniu nóż wbija się w brzuch, a jeśli mamy plecak z pasem biodrowym to nie ma mowy o noszeniu noża na pasku. Postanowiłem to poprawić oraz zrobić mocowanie na krzesiwo. Potrzebne nam będą klej epoksydowy, dratwa, igła, kawałek dętki, papier ścierny oraz kawałem mocnej taśmy materiałowej np. od starego plecaka. Zaczynamy od usunięcia plastikowej szlufki na pasek oraz starcia wszystkich wzorów ( jeżeli takie są) . Wycinamy kawałek dętki, który ciasno będzie „siedział” po zszyciu na górnej części pochwy. Zszywamy go tak, aby powstała rurka (tak jak na zdjęciu poniżej).

Wsadzamy do środka jeden koniec taśmy, drugi idzie od zewnątrz i zszywamy je razem (pomiędzy dwoma końcami taśmy znajduje się dętka).Teraz robimy mocowanie na krzesiwko. Wycinamy z dętki pasek, którego szerokość jest nie większa niż długość pręta krzesiwka. Długość dobieramy taką ,aby ciasno „siedział” na dolnej części pochwy, zszywamy, aby powstała rurka. Przyklejamy teraz elementy do pochwy i gotowe.











Można jeszcze pooplatać sznurkiem tak jak na zdjęciach , wtedy powstanie nam zapas sznurka na „czarną godzinę” łatwego do rozwiązania