środa, 25 czerwca 2008

Poncho


Poncho, czyli nic innego jak prostokątny kawałek wodoodpornego materiału i dziurą na środku i kapturem. Może służyć zarówno, jako okrycie przed deszczem jak i daszek. Uważam, że jest lepszym rozwiązaniem niż kurtka przeciwdeszczowe, jest bardziej przewiewne( nie wierzcie w super oddychające tkaniny, ponieważ podczas deszczu tworzy się na nich tzw. film wodny, który powoduje, że oddychalność takiej kurtki jest na poziomie płaszczyka foliowego) można wejść pod nie ze sporym plecakiem( wtedy kończyć się będzie zaraz za końcem plecaka), radzę nosić stuptuty, aby zapobiec wlewaniu się wody do butów, która spływa po poncho. Jeżeli odpowiednio je rozstawimy świetnie będzie chronić nas przed deszczem, wiadomo, że trzeba ustawić ścianę po stronie, z której wieje wiatr lub zacina deszcz, kaptur należy mocno zacisnąć i zawiązać ja dodatkowo, jeśli jest taka możliwość robie odciąg do drzewa, co dodatkowo usztywnia i podnosi konstrukcję. Aby woda po linkach nie spływała do środka schronienia należy z dwóch stron w odległości paru centymetrów od początku daszka, przymocować krótkie patyczki. Jeżeli istnieje możliwość można łączyć dwa poncha, miejsce łączenia jak i kaptury muszą być ułożone jak dachówki na dachu, aby woda nie zaciekała do środka. Podstawowe możliwości rozbicia poncho:

Daszek jednospadowy jeden bok przyszpilamy do ziemi ( dość małe otwory, więc dowiązuje pętelki) drugi bok mniej więcej na wysokości pasa


Daszek dwuspadowy są dwie możliwości oba końce na tej samej wysokości lub jeden prawie przyszpilony do ziemi, a drugi mniej więcej na wysokości pasa lub nawet 10-15cm niżej. Jeżeli poncho jest rozwieszone na lince, aby się nie zsuwało, należy na końcach zastosować węzły prusika.

Trzy rogi przyszpilone do ziemi, czwarty na wysokości klatki piersiowej

Wysokości podałem orientacyjnie. Pierwszy sposób daje doskonałe pole obserwacji oraz dopływ ciepła z ogniska( może służyć, jako ekran odbijający ciepło, tylko trzeba uważać, aby iskry nie powypalały dziur), drugi i trzeci sposób jest lepszy przy zmiennych kierunkach wiatru. Należy pamiętać o tym, aby mocno naciągnąć poncho, jeżeli tego nie zrobimy mogą się tworzyć zagłębienia, w których będzie sie zbierała woda.

wtorek, 24 czerwca 2008

Wybór miejsca na obozowisko

Miejsca nie nadające się na obozowisko to wierzchołki wzniesień na których nie ma zasłon od wiatru np krzaków, drzew. Podmokłe tereny, dno kotlin i głębokie obniżenie terenu ( ciepłe powietrze idzie do góry , zimne na dół poza tym są wilgotniejsze od wyżej położonych terenów), bardzo blisko wody( komary nie dadzą nam spokoju), na zwierzęcych ścieżkach, pod samotnymi drzewami( pioruny lubią je). Najlepiej gdy będzie lekki spadek, woda będzie wtedy spływać.W świerkowej gęstwinie jest odrobinę cieplej niż na otwartym polu. Najlepiej aby od wiatru ogradzały nas krzaki , gęste drzewa.Gdy już znajdziemy odpowiednie miejsce trzeba się rozejrzeć czy nie ma blisko gniazd szerszeni,os, mrowisk. jeżeli jest to teren leśny czy nie ma w pobliżu uschniętych drzew, wiszących suchych gałęzi( podczas silniejszego wiatru łatwo się łamią). Wiatr w dzień na ogół wieje od wody w stronę brzegu, a w nocy odwrotnie. Miejsce na którym będziemy spać należy wysprzątać z szyszek itp. rzeczy, położyć się na ziemi, wtedy zobaczymy czy będzie się nam wygodnie leżeć.

piątek, 13 czerwca 2008

Łyżka



Zaczynamy od wybrania odpowiedniego materiału, może to być kora, pierwszą łyżkę zrobiłem z brzozowej kory( nie udało mi się więcej znaleźć odpowiedniego kawałka), później parę z kory topoli, jedną z sosnowej kory. Łyżki wykonane z kory topolowej i brzozowej są w pełni użytkowe, jeśli chodzi o sosnową korę wydaje mi się ona zbyt mało zwięzła, aby można jej było używać przez dłuższy czas.
Od lewej brzozowa, topolowa, sosnowa kora

Jeżeli chodzi o drewno to oczywiście, najlepsze będą miękkie gatunki np. lipa, topola, wierzba itp.
Należy zacząć od wyrysowania kształtu na materiale, jeżeli chcemy, aby łyżka była wygięta można to zrobić na dwa sposoby wygiąć już gotową w cieple ogniska, lub najpierw wystrugać taki kształt:


Dalej można zrobić łyżkę, dwoma sposobami, najpierw wystrugać zgrubnie kształt i na końcu zrobić zagłębienie, lub na odwrót, ja robię drugim sposobem.
Są trzy sposoby zrobienia zagłębienia(komory zupnej) wyżłobienie zwykłym nożem: prowadzimy go tak jak pokazuje strzałka
Wystruganie specjalnie wygiętym nożem, robimy to w poprzek, gdy byśmy prowadzili ten nóż w wzdłuż, zamiast łyżki, wyszłaby łopatka
Możemy także wypalić, należy położyć grudkę żaru mniej więcej na środku narysowanej komory zupnej, lekko do cisnąc np. patykiem i delikatnie dmuchać. Później oskrobać zwęgloną część.
Od góry wypalona, zrobiona wygiętym nożem i przy użyciu tylko scyzoryka
Gdy już zrobimy łyżkę warto ją wygładzić, niektórzy robią to papierem ściernym, uważam, że jest to śmieszne, robić łyżkę prymitywnymi metodami o później wygładzać papierem ściernym. Ustawiam nóż prostopadle do materiału i zeskrobuję nie równości.
Jeżeli ktoś ma dużo samozaparcia może wyszlifować jeszcze żwirkiem, jeśli to ma być łyżka użytkowa najlepiej ją zaimpregnować np. olejem lnianym.

wtorek, 3 czerwca 2008

Komary i meszki

Samce komarów żywią się nektarem kwiatów, bardzo często żerują na wodnych roślinach. Samce nigdy nie pobierają krwi, giną tuż po kopulacji. Samice natomiast są naszym utrapieniem, ssą krew, która jest potrzebna do tego, by jaja dojrzały. Larwy komarów żyją w wodach, więc największe ich ilości obserwuje się na terenach podmokłych, w pobliżu jezior, stawów i rzek. Przyczyną komarowych plag mogą być również łagodne zimy, w trakcie, których jaja mogą się rozwijać ze względu na sprzyjającą temperaturę. Tak jak u wszystkich owadów u meszek krwiopijne są tylko samice, potrzebują krwi ludzkiej lub zwierzęcej, by złożyć jaja. Wodne stadia rozwojowe żyją w wielkich skupiskach. Na jednym centymetrze kwadratowym zanurzonej w wodzie rośliny czy kamienia może być nawet 200 larw. Zarówno meszka, jak i komar najpierw muszą wstrzyknąć w skórę ślinę, która działa znieczulająco i zapobiega krzepnięciu krwi. Komar nakłuwa skórę czymś w rodzaju strzykawki i wysysa krew, meszka natomiast musi skórę rozdrapać i dopiero wtedy zlizuje krew. W jej ślinie jest też więcej substancji drażniących. Dlatego ukąszenie meszki bardziej boli, bo zostaje po nim na skórze ranka. Meszki i komary potrafią bezbłędnie wylądować na naczyniu krwionośnym ofiary i pobrać z niego krew. Jeśli skóra jest posmarowana preparatem odstraszającym, owad traci orientację. Przed komarami chronią: bylica pospolita i bylica piołun można się nacierać nimi lub powiesić blisko ciała np. na szelkach plecaka, olejek goździkowy a na meszki waniliowy, można je razem zmieszać w równych proporcjach dodać spirytusu i mamy świetny repelant lub smarować się samymi olejkami, trzeba uważać na olejek goździkowy, ponieważ jeżeli za dużo go nałożymy będzie działał drażniąco na skórę wtedy trzeba go jak najszybciej zmyć, wystarczy jak nałożymy parę kropel olejku. Dym z ogniska też działa dobrze jednak na bardzo krótką odległość i może się okazać, że będziemy mieli pogryzione plecy. Pomimo tych wszystkich zabezpieczeń i tak zdarzają się osobniki, na które nic nie działa, na miejsce po ugryzieniu należy przyłożyć roztarte liście podagrycznika pospolitego, naprawdę świetnie łagodzi objawy.