czwartek, 10 listopada 2011

Awaryjny drewniany kubek

Do wykonania użyłem kawałka grubszej suchej gałęzi. Przyciąłem na wymiar i rozłupałem ją na cztery. Z każdej części usunąłem środek, zostawiając kawałek u dołu, który po połączeniu wszystkiego utworzył dno. Jeśli umiemy w miarę strugać wykonamy to zwykłym nożem, ułatwieniem jest użycie noża łyżkowego. Jednak jeśli posiadamy takie narzędzie nie potrzeba rozczepiać gałezi , wystarczy wybrać środek.
Złożyłem ćwiartki  i mocno przewiązałem sznurkiem od dołu i góry. Naczynie było w zasadzie gotowe.


 Pomimo bardzo ciasnego związania lekko przeciekało od dołu, woda nie leciała ciurkiem ale krople kapały, ustało gdy drewno namokło i się rozprężyło. Po wyschnięciu drewno się skurczyło, sznurek się lekko poluźnił ( rozciągnęło go pęczniejące drewno). Z każdym wyschnięciem ćwiartki coraz gorzej się wpasowywały. W końcu uszczelniłem dno roztopioną żywicą zmieszaną z węglem drzewnym w stosunku 2:1. Nakładałem żywice na kubek , jeszcze raz podgrzewałem i dokładanie wcierałem w szpary. Po pewnym czasie zaczęło też ciec z boków Trzeba by uszczelnić boki i co jakiś czas naciągać sznurek.
Moim zdaniem jest to fajny kubek jeśli spojrzymy na niego przez pryzmat sytuacji awaryjnej, gdzie nie będziemy mieli specjalistycznych narzędzi i będziemy potrzebować naczynia które się szybko i prosto wykonuje. Wtedy wystarczy nam takie naczynko, bez zabawy w uszczelnianie żywicą, po użyciu można go sobie zostawić na kredki ;)Trzeba też pamiętać , że drewno pije razem z nami. Najlepiej wykonuje się takie rzeczy z  miękkiego i suchego drewna np.lipy , topoli, wierzby. Ponieważ łatwiej się w nim pracuje niż w twardym drewnie.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobry patent. Moim zdaniem można też w ten sposób awaryjnie robić większe pojemniki do przenoszenia wody. A żeby nie rozcinać gałęzi można by było spróbować wypalić środek żarem z ogniska. Ale to wymaga dość dużej wprawy w kontrolowaniu procesu wypalania. Ale myślę, że jak zabezpieczysz ścianki żywicą do końca będzie Ci ten kubek służył. Ewentualnie wnętrze można czymś zaimpregnować żeby nie chłonęło wody.

rusticus pisze...

Hej! Znakomicie prosty i wydajny patencik! To mówię ja - stary rep-wyjadacz puszczański, nota bene zawodowy rzeźbiarz mgr sztuki, który działa w drewnie ponad 40 lat. Zaurocyłem się tym patentem! POWODZENIA!!!