Po dojechaniu na miejsce, weszliśmy w leśną drogę i po paru kilometrach zrobiliśmy mały postój podczas którego odnajdywałam w książce znalezione rośliny.
Po drodze Marcin znalazł korę nadającą się do wystrugania łyżki. A oto co widzieliśmy :
Motylki i wiewiórkę...

...dziwne grzybki, żabki, uciekającą sarnę...
...i piękno przyrody.Po drodze zmieniliśmy plany i zamiast nad rzeczkę trafiliśmy nad jezioro. Rozbiliśmy plandekę i zaczęliśmy przygotowywać kolację: kurczaki a raczej nogi z rusztu!
...a o zachodzie "las płonął".
A tak wyglądał nasz mini obóz rano (ale bałagan!)
No i powrót do domu piękną drogą.
Ula.
2 komentarze:
A jak sie ma sprawa ognisk? lesnicy nie lepia mandatu?
Nie miałem jeszcze spotkania z leśnikami przy ognisku. Ale ludzie są różni, jeden zrozumie, drugi nie.
Prześlij komentarz