niedziela, 6 września 2009

Hubka w rurce

Jest to sposób który zobaczyłem pierwszy raz książce pt. "Camp-Lore and Woodcraft"( poniżej rycina z niej). Jak widać na zdjęciach wykonanie jest bajecznie proste. Ja zrobiłem rurkę z bzu czarnego, z którego wydłubałem gąbczaste wnętrze, dorobiłem korek i gotowe, za hubkę służy kawałem liny, materiału( bawełny) bądź, jak u mnie knot od pochodni ogrodowej. Knot jest spreparowany przez podpalenie i zgaszenie końcówki (jeszcze lepsze rezultaty osiągniemy, gdy wymoczymy go najpierw w wodzie z dodatkiem saletry, chociaż nie jest to konieczne). Rurki używamy, dlatego iż zwęglona część podczas transportu jest w środku i dlatego się nie wyciera, jak już rozdmuchamy ogień, cofamy knot do wnętrza rurki i zatykamy korkiem lub palcem( przez odcięcia tlenu gaśnie samoistnie). Wtedy zostaje więcej zwęglonego materiału niż byśmy gasili np. przez ściśnięcie pomiędzy palcami. Kiedy hubka złapie iskrę z krzemienia, przytykamy do rozpałki trzymając za rurkę i rozdmuchujemy, gdy nam to się uda cofamy knot do wnętrza i zatykamy korkiem.


6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Prawdziwa leśna zapalniczka :)

Anonimowy pisze...

ostatnio oglądałem Raya Mearsa. Zostało tam zaprezentowane coś podobnego. Zasadada korzystania z tamtego urządzenia była taka sama, lecz było zrobione z metalu, a w urządzeniu był też na małym łańcuszku krzemień, którym w razie potrzeby krzesano iskierki. Była to zapalniczka Johna McDoualla Stuarta, który podróżowal po australii.

pozdrawiam Stihl

Anonimowy pisze...

Ale o co w tym chodzi?? Bo ja nie rozumiem.. Jaki ogień rozdmuchuje, skąd i po co go gaszę?? To ma być długopis węglowy czy ki ch*** ?

Anonimowy pisze...

Też własnei nie rozumiem o co w tym biega pomoze ktos?

Anonimowy pisze...

Jeśli dobrze rozkminiłem to jest to rozpałka wstępna którą gdy potrzebujemy ognia podpalamy np przy uzyciu krzesiwa, gdy ten knocik się zapali to przenosimy płomień z niego na grubszą rozpałke (przygotowane ognisko) i wtedy chowamy ten knocik (gasimy)Mamy dzięki temu gotową hubkę przy sobie i w awaryjnej sytuacji nie musimy tracić czasu na poszukiwania jej. Jeśli dobrze kapuje rzecz jasna...

Anonimowy pisze...

Bez obrazy, ale opis jest jasny, jak palący się knot.
Jeśli nie rozumiecie pojęcia hubka, to jak chcecie przygotować sobie cokolwiek na wyprawę, albo w ogóle przetrwać w dziczy???