piątek, 29 sierpnia 2014

Pieczenie w glinie/masie solnej

 

 Prosty patent na wspaniałe pieczyste.  Tym sposobem jesteśmy w stanie przygotować multum produktów od różnorakich mięs po wegetariańskie czy wegańskie specjały. Tradycyjny przepis zawiera glinę którą oblepiamy to co mamy. Można zastosować też masę solną w proporcji 1:1. Na średniej wielkości kurczaka będziemy potrzebować około kilograma mąki i tyle samo soli. Wyrabiamy masę solną czy glinę tak aby była plastyczna i oblepiamy około dwu centymetrową nasze produkty. Jeśli kura jest nie oskubana z pierza to dokładnie skubiemy pióra pod skrzydłami a resztę z grubsza. Pozostałości odejdą razem z gliną. Łuski ryb też powinny odjeść z gliną więc odpada nam skrobanie, chociaż tu stuprocentowej pewności nie ma. Jeśli używamy masy solnej to raczej oskrobał bym rybę i bardziej przyłożyłbym się do skubania pierza. Ptaka czy rybę można nafaszerować czym tylko zapragniemy.

Zaczynamy od rozgarnięcia ogniska  robiąc małe zagłębienie w popiele. W zagłębieniu umieszczamy naszą przyszłą pieczeń,przysypujemy żarem i palimy na niej ognisko. Czas potrzebny na upieczenie kurczaka to około 2,5h dla ryb będzie to połowa krócej. Plusy takiego pieczenia są takie że, nie trzeba przejmować się przypaleniem lub nie dopieczeniem mięsa czy warzyw, do tego pieczeń jest bardzo soczysta. Jeśli zostawimy na dłużej w ognisku niż przewidywany czas pieczenia to nic się nie stanie.

 

 

w glinie

 

środa, 30 lipca 2014

Pieczenie/gotowanie w dole ziemnym

 

Dół ziemny to naprawdę dobry sposób na urządzenie iście królewskiej uczty. Jest o tyle fajny, że odpada nam mozolne opiekanie i zwracanie uwagi aby nie przypalić pieczeni. Po ułożeniu mięsa czy warzyw i przysypaniu zapominamy o wszystkim a i tak nic się nie przypali.

Pracę zaczynamy od wykopaniu dołka tak głębokiego i szerokiego aby po ułożeniu kamieni produkty które chcemy ugotować czy upiec miały trochę luzu czyli głębokość koło 40-50cm a szerokość względem obfitości tego co posiadamy. Kamienie układamy na dnie i po bokach. Boczne powinny wystawać ponad ścianki dołka. Te wystające kamienie po rozgrzaniu ułożymy na wierzch mięsa czy warzyw. Kamienie nie powinny pochodzić ze zbiornika wodnego , rzeczne  potrafią eksplodować pod wpływem temperatury. Teraz w dołku rozpalamy ognisko. Wskazane jest uzyskanie jak największej temperatury ognia więc palimy raczej cienkimi patykami. Po godzinie kamienie powinny być wystarczająco rozgrzane. Zgrubnie wygarniamy resztki ogniska i wkładamy produkty które chcemy przyrządzić. Mięso najłatwiej zawinąć w folie aluminiową ale możemy wykorzystać odpowiednio wielkie liście np. kapusty czy łopianu. Jeśli brak odpowiednio dużych liści wtedy kładziemy warstwę liści czy lepiej aromatycznych ziół które dodadzą aromatu mięsu. Na wierzch też układamy warstwę ziół i na to gorące kamienie . Czyli powstaje kanapka kamienie-zioła-mięso-zioła-kamienie. Jeśli użyliśmy ziół to możemy wybrać czy chcemy mieć upieczone czy ugotowane. Jeśli damy sporą warstwę zielonego to spowoduje ugotowanie produktów, natomiast cienka spowoduje upieczenie. Wszystko przysypujemy ziemią. Jeśli mięso nie było zawinięte w folie albo liście to dobrze przed przysypaniem przykryć na przykład gałęziami z liśćmi czy jutowym workiem aby piasek nie ubrudził mięsa lub warzyw. Czas oczekiwania jest różny, ryby dochodzą dość szybko do 2 godzin, kurczak około 3 godziny, czerwone mięso 4 i więcej. Jeśli zostawimy na dłużej nic się nie stanie, zostawione na noc rano będzie jeszcze ciepłe i nie przypalone. Pamiętajmy, że im większe kawałki mięsa tym dłużej będą dochodzić i czas przygotowania może ulec wydłużeniu względem tego co podałem powyżej.

1

 

dol-ziemny1

Bez kamieni też można sobie poradzić, ten świetny patent ostatnio zademonstrował Dźwiedź(dzięki). Mianowicie kopiemy dół około 30-40cm głębokości, rozpalamy w środku ogień i palimy do czasu aż w dole będziemy mieć około 10cm żaru. Teraz układamy produkty(pomiędzy nimi oraz ścianami dołka powinno być około 10cm luzu) i przysypujemy około 10-centymetrową warstwą ziemi. Powinno pozostać około pięciocentymetrowe zagłębienie w którym to rozpalamy ogień. Czas pieczenia jest uzależniony od tego co posiadamy. Dźwiedź podał mi takie dane: ryby-nieco ponad godzinę, drób-2h, czerwone mięso-minimum 3 godziny. Czas zaczynamy odliczać od dobrze rozpalonego drugiego ogniska które powinno palić się aż do zakończenia pieczenia.

 

dol-ziemny2

 

 

wtorek, 22 lipca 2014

Koszyk z zielonej wikliny

 

Bardzo ciekawy dokument obrazujący powstanie koszyka z zielonej wikliny. Wikliniarz pasjonat pracę rozpoczyna od zbioru dzikiej wikliny w przydrożnych rowach. Z filmu można wyłuskać dużo wiedzy odnośnie wyplatania i obróbki materiału. Dla nas "leśnych" jest to o tyle ciekawe, że pan Mieczysław wykonuje koszyk z dzikiej wikliny którą każdy z nas może łatwo pozyskać.

https://www.youtube.com/watch?v=XtUpRvcIs4I

środa, 9 lipca 2014

Umyć się "w butelce wody"

umyc-w-butelce

W zimniejszych porach roku utrzymanie higieny może sprawiać kłopot. Za kąpiel w lodowatej wodzie można zapłacić zapaleniem płuc.  Niektórzy używają do utrzymania siebie w względnej czystości nawilżanych chusteczek dla niemowląt. Ja jednak uważam, że nie ma jak woda i mydło, szczególnie podczas dłuższych wypadów. Do całościowego umycia się nie potrzebujemy wiele. Pojemnik na wodę  o około półtora litrowej pojemności, najwygodniejsza będzie butelka PET. Do tego połówka standardowej gąbki lub gałganek oraz mydło. Starajmy się używać biodegradowalnych środków czystości, już wystarczająco niszczymy ziemię... Zaczynamy od namoczenia i namydlenia gąbki,pamiętając aby mydliny były bardzo rozwodnione. Startujemy namydlanie od szyi schodząc stopniowo w dół, gdy już umyjemy wszystko bierzemy się za miejsca intymne. Po tym płuczemy gąbkę w ręce(to też można wycisnąć na siebie). Teraz myjemy samym mydłem namoczoną wcześniej twarz i włosy (jeśli są wystarczająco krótkie to wystarczy wody, Paniom raczej odradzam).Jeśli zrobilibyśmy to wcześniej to oczy musielibyśmy mieć zamknięte aby mydło się nie dostało do nich, mycie na ślepo do najwygodniejszych nie należy. Zakręcamy częściowo zakrętkę w butelce tak aby wyciekał minimalny strumień którym płuczemy głowę stojąc prosto aby woda spływała po całym ciele. Gdy skończymy płukać głowę namaczamy gąbkę i wycieramy z mydlin resztę ciała zaczynając oczywiście od góry co chwila mocząc gąbkę . Bardziej wrażliwi do każdego cyklu czy miejsc intymnych mogą użyć osobnej gąbki. Do wytarcia najlepiej nadają się ręczniki bądź taniej ścierki z mikrofibry. Warto też stanąć na czymś w stylu platformy. Zimą można myć się pomiędzy dwoma ogniskami, pozwoli to się ustrzec od przeziębienia albo i czegoś gorszego.

wtorek, 1 lipca 2014

łyżka z drewna

Filmik pokazuje proces powstawania drewnianej łyżki. Ciśnie się na usta"Cudze chwalicie, swego nie znacie...". Powaliło mnie na kolana to z jaką lekkością i zręcznością twórca posługuje się siekierką przy tak precyzyjnym struganiu.

https://www.youtube.com/watch?v=XD9j3TkvT4w

 

czwartek, 26 czerwca 2014

Łuk ogniowy według Zdbybiego

Upłynęło sporo wody w Warcie od czasu kiedy pokazałem mojemu leśnemu druhowi jak uzyskać ogień techniką tarcia drew. Od tego czasu Łukasz znacznie rozwinął swoje umiejętności, czego dowodem jest film który nakręcił. Gdybym trafił na takie opracowanie wiele lat temu, kiedy sam się uczyłem posługiwać łukiem ogniowych to w ogromnym stopniu przyspieszyłoby to proces nauki. Pozwoliłoby też wyeliminować wiele błędów początkującego. Dodać tylko mogę , że oprócz gatunków które wymienił Zdybi spokojnie możemy użyć pospolitej sosny czy brzozy.
https://www.youtube.com/watch?v=WVIk_7tGkTw
https://www.youtube.com/watch?v=2pwsLWoCBzs

sobota, 21 czerwca 2014

Ogień z baterii i "sreberka"

 

CIMG0914

 

 Dawno temu Ron Hoods w swoich filmach instruktażowych pokazywał jak uzyskać ogień za pomocą baterii oraz waty stalowej. Wszystko pięknie tylko skąd w "dziczy" wsiąść wełnę stalową? Minęło kilka lat a ja zapomniałem o tym. Jakiś czas temu oglądałem program dokumentalny o czymś w rodzaju poprawczaka w USA. Było tam pokazane jak młodociani odpalają papierosa od baterii typu "paluszek".  Niestety nie pokazano zbliżenia ale byłem pewny, że nie używali waty stalowej. Więc przekopałem internet wzdłuż i wszerz szukając informacji. Natrafiłem na dwa sposoby, pierwszy wykorzystuje baterię typu AA, inne też się nadadzą oraz sreberko w którą owinięta jest guma do żucia. Testowałem też sreberka z papierosów, na trzy tylko jedno działało.

Przygotowujemy pasek, składamy go na pół i wycinamy przewężenie tak jak na zdjęciu poniżej. W najcieńszym miejscu nie powinno mieć więcej niż 2mm. Jeśli będzie za cienkie za szybko się przepali i nie zdąży podpalić papieru(wewnętrznej strony sreberka). Jeśli za grube to nie rozgrzeje się do tego stopnia aby umożliwić zapłon. Teraz łączymy plus i minus baterii formując nasz pasek w coś w rodzaju dzióbka,przypomina to kształtem symbol znany nam z lekcji matematyki. Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze po krótkiej chwili powinien nastąpić zapłon. Jeśli nie następuje a bateria zaczyna nas parzyć to coś poszło nie tak, prawdopodobnie zwężenie jest za grube albo bateria jest na wyczerpaniu. "Słaba"  bateria nie rozgrzeje na tyle aluminium aby nastąpił zapłon.

bateria-guma

Drugi sposób wykorzystuję kuchenną folię aluminiową w którą jest owinięta np. czekolada.  Zaczynamy od wycięcia przewężenia około 2cm długości i 2mm szerokości. Jeśli będzie za długie i zbyt szerokie to bateria się nagrzeje a zapłon nie nastąpi, jeśli za krótkie i  zbyt wąskie to folia przepali się zanim hubka  "załapie". Zwężenie obwijamy szczelnie hubką im ma mniejszą temperaturę zapłonu tym lepiej. Idealna byłaby np. zwęglona bawełna ale puch roślinny czy wata bawełniana też się nada. Chociaż do ideału im sporo brakuje i nie zawsze udawało mi się zapalić watę pomimo, że przewężenie było rozgrzane do czerwoności. Analogicznie jak w pierwszym sposobie łączymy za pomocą sreberka plus z minusem baterii(nie nadajemy sreberku  kształtu dziubka), po chwili powinnien nastąpić zapłon.

bateria-folia

 

 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Kurs Survivalu John Wiseman

Mający już swoje lata film instruktażowy, wypuszczony był jeszcze na kasecie VHS. Autor filmu to TEN "Lofty" który napisał jedną z lepszych książek o sztuce przetrwania (SAS szkoła przetrwania) i na podstawie tej książki powstał  film. Szkoda tylko, że nie udało się zawrzeć wszystkiego tego co było w książce. Z czasem wielu autorów innych książek wręcz kopiowało to o czym pisał John Wiseman. Niestety nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Więc i Lofty nie ustrzegł się drobnych błędów np. jest on twórcą krążącego mitu odnośnie łuku ogniowego. Czyli John twierdzi, że na podkładkę trzeba użyć miękkie drewno a na świder twarde co jest bzdurą. Jednak nie zmniejsza to durzej wartości merytorycznej tego filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=4Rz53FZJraY

czwartek, 12 czerwca 2014

"Naręczny zegarek" słoneczny

Urywek pochodzi z książki "Zegarmistrzostwo T IV" którą to napisał Wawrzyniec Podwapiński.

" Najprostszym zegarem przenośnym jest "naręczny zegarek" słoneczny, który nic nie kosztuje i każdy może go sobie w ciągu jednej chwili sporządzić, gdyż za cały "mechanizm" służy tu tylko kawałek pręcika, lub choćby źdźbło słomy.

 

zegar-na-dloni

 

Jak więc należy się takim "zegarkiem" posługiwać?

W przedpołudniowych godzinach należy lewą dłoń odwrócić do góry, ustawić ją poziomo, zwróconą końcami palców w stroną zachodu. Między duży palec (kciuk) a kostkę palca wskazującego, przy tzw. linii serca, włożyć kawałek cienkiego patyka, wyobrażający "wskazówkę", który lekko dociśnięty, nachyla się pod kątem około 50°, a więc prawie tyle ile wynosi szerokość geograficzna środkowej Polski. I zegarek gotów...

Czas miejscowy słoneczny odczytuje się w ten sposób, że gdy cień "wskazówki" pada na palec wskazujący, jest godzina 5 rano, na palec środkowy — godzina 6. itd. jak to wskazano na rys. Od godziny 12 w południe, należy "tarczę" zmienić i wskazówkę przełożyć do prawej ręki, zwracając ją przy odczytywaniu godziny, palcami w stroną wschodu"

 

Trzeba uzmysłowić sobie , że czasz słoneczny różni się od czasu lokalnego. Różnice można odczytać z mapki poniżej, po kliknieciu mapka się powiększy:

 

SolarTimeVsStandardTimeTrzeba jeszcze zdawać sobie sprawę, że  jest to dość  zgrubna metoda, więc nie ma co oczekiwać dokładności szwajcarskiego zegarka.

 

niedziela, 8 czerwca 2014

Kubek origami

kubek origami 1

Dziecinnie prosty w wykonaniu i użyteczny, tak można go streścić. Wadą jest to, że nie będzie stał bez podparcia.  Materiały które można użyć to: papier,kora, folia aluminiowa, cienki plastik itp. Jeśli wykonamy kubeczek z papieru to dość szybko zacznie przeciekać, no chyba, że użyjemy wodoodpornego papieru.  Najlepszym materiałem będzie kora brzozowa oraz cienki plastik np z okładki teczki na dokumenty. Jeśli wykorzystamy plastik to zauważymy, że po zgięciu nie będzie chciał tak pozostać. Wtedy podgrzewamy linię zagięcia i mocno ściskamy, teraz plastik ułoży się tak jak chcemy.

Instrukcja wykonania:

  1. Przygotowujemy kwadratowy kawałek papieru bądź innego materiału.

  2. Zginamy po przekątnej aby utworzyć trójkąt

  3. Zaginamy prawy dolny róg do środka tak jak pokazuje zdjęcie

  4. Analogicznie zaginamy lewy dolny róg

  5. Wkładamy jedną z górnych części w kieszonkę powstałą po zagięciu lewego rogu

  6. Odwracamy kubek i zaginamy drugą górną część do dołu

  7. Kubek jest gotowy


kubek origami

 

 

wtorek, 3 czerwca 2014

Odpalamy ostatnią zapałkę

Kiedy została nam ostatnia zapałka, trzeba do rozpalania ognia podejść w sposób jak najbardziej pedantyczny. Wszystkie elementy układanki muszą pasować do siebie idealnie. Jednym z takich elementów jest początkowy zapłon hubki. Dlatego chciałbym przedstawić prosty trik który w znaczny sposób zredukuje ryzyko niepowodzenia.  Zaczynamy od przygotowania hubki. Musimy zrobić to perfekcyjnie, w tym wypadku zastosujemy materiały które charakteryzują się niską temperaturą zapłonu, czyli przygotowujemy hubkę którą bylibyśmy w stanie zapalić od współczesnego krzesiwa (firesteel). W moim wypadku była to mieszanka suchej roztartej trawy,cienkich pasków kory brzozowej i puchu roślinnego. Przykładamy zapłakę do naszej hubki tak jak pokazuje zdjęcie i pocieramy draską o zapałkę. Czyli całkowicie odwrotnie niż w konwencjonalnym sposobie w którym to pocieramy zapałką o draskę. Dobrze przygotowana hubka zapali się natychmiast podczas zapłonu "siarki" czyli w momencie w którym nawet silny wiatr nie jest w stanie nic zrobić.  Mimo tego, że ten trik bardzo pomaga to ustawiamy się plecami do wiatru i starmy się osłaniać naszą hubkę dopóki nie rozpali się na dobre. Dalej postępujemy tak jak przy normalnym rozpalaniu ogniska. Drobne patyczki w tym wypadku tworzą tylko gniazdo aby nie poparzyć ręki, nie są na tym etapie istotnym elementem rozpalającym.

zapałka

Najnowszy Post

Zagotować wodę w szkle

 Szklana butelka jest kolejną rzeczą w której w razie "w" można przegotować wodę, na pewno jest to zdrowsze niż użycie plastiku. D...