niedziela, 10 czerwca 2012

Pojemnik z kory - gotowanie wody

Jakiś czas temu trafiłem na informację , że w krainie cedrów Indianie szeroko wykorzystywali ich korę, robili z niej różne pojemniki, czerpaki, koszyki, koce, ubrania nawet kołyski dla dzieci. Jako,że u nas nie występują w naturze cedry to postanowiłem poeksperymentować z jego kuzynami z rodziny sosnowatych i wykonać pojemnik w którym mógłbym zagotować wodę. Na pierwszy ogień poszła pospolita sosna, nie zachwyciła mnie, miałem duże problemy aby ściągnąć odpowiedni kawałek kory. Podchodziłem do to tego kilka razy, jednak zawsze kora pękała, pomimo, że ściągałem bardzo powoli i maksymalnie uważałem by jej nie uszkodzić. Wziąłem się za świerk. Znalazłem na bagnistym terenie świeżo powalone drzewo, igły były jeszcze zielone. Ściąganie świerkowej kory to sama przyjemność. Trzeba się  mocno postarać aby ją uszkodzić. Wiosną i latem będzie schodzić bardzo fajnie, gorzej będzie jesienią i zimą.
                                   
Postanowiłem pocieniować trochę korę aby była bardziej plastyczna, zwinąłem ją  w rulon i zestrugałem zewnętrzna warstwę, zostawiając łyko.Świerkowa kora okazała się doskonałym materiałem na pojemnik jaki chciałem wykonać.
  Prace  zaczynamy od wygięcia końców  w "harmonijkę" (obrazują to zdjęcia poniżej), będą je trzymać "klamerki" w postaci drewnianych kołeczków. Związujemy  mocno na końcach , jeśli mamy kołeczki  które na jednym końcu mają sęczki wystarczy przewiązać tylko ze strony bezsęcznej. Nasze klamerki silnie trzymają ścianki,  woda nie będzie wyciekać. Łyko z wierzchu może pęknąć , jednak od środka nie powinno.

                                 
                                 
                                 
                                 
Taki pojemnik można wykonać też z innego rodzaju kory.Warto pokombinować i próbować wykorzystywać materiały które mamy pod ręką. Do związania można użyć mnóstwa rzeczy.Korzenie iglaków, elastyczne witki, pożółkłe jeżyny czy maliny świetnie się do tego nadadzą. Woda jak widać powyżej zagotowała się , jednak jej smak był  niezbyt dobry ,  była gorzka i dało się czuć wyraźny  posmak żywicy. Technika ściągania kory jest opisana dokładnie w poprzednich moich wpisach dotyczących pojemników.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Czy naprawdę ci się to nie przypala na wylot, kiedy doprowadzasz wodę do wrzenia ? całkiem niezłym pomysłem było by wrzucenie gorących kamieni z ogniska ;) .