piątek, 8 czerwca 2012

Ognisko zwiadowcy

 Palenie takiego ogniska może się źle skończyć, można się podpalić albo zaczadzić.

Podobno kiedy indiańscy zwiadowcy wypuszczali się na tereny wroga, palili mini ogniska, których nie było widać. Dzięki nim potrafili przetrwać zimowe noce.Gotowali, piekli, suszyli i ogrzewali się za ich pomocą. Chciałbym zaprezentować właśnie takie ognisko.
 Zaczynamy od znalezienia miejsca. Powinno  być ono osłonięte od wiatru, czyli gęsta roślinność , krzaki itp.  Musi znajdować się tam drzewo, pod którym usiądziemy i oprzemy o nie  plecy, da nam to izolację tyłu i wygodniejsze siedzenie.Ustawiamy się względem wiatru tak aby wiał od nas. Siadamy, najlepiej na czymś co odizoluje nas od ziemi, jest to bardzo ważne, ponieważ duża część ciepła ucieka poprzez kontakt z podłożem. Podkurczamy kolana ( widać to na zdjęciu poniżej). Kopiemy dołek o średnicy mniej więcej pięści i głębokości 10-15cm,  ma się znajdować pomiędzy naszymi nogami.
                                       
W takim dołku palimy drobnym chrustem , najlepiej z twardego drewna takiego jak np. Dąb, grab, wiąz czy buk Dlatego , że te gatunki dają dużo ciepła a mały płomień. Aby ognisko wytwarzało znikomą ilość dymu należy palić drobno połamanymi , suchymi i okorowanymi patyczkami.Gdy ogień już płonie okrywamy siebie i ognisko kocem , pałatką czy czymś podobnym.
                                     
 Cała sztuka  polega na umiejętnym utrzymaniu płomienia oraz na jak najmniejszej ilości dymu.Wbrew pozorom trzeba sporo praktyki aby osiągnąć te dwa cele. Warto poćwiczyć , bo takie ognisko jest bardzo  efektywne, ogrzewa nasze tętnice udowe, do tego zmniejszone są straty ciepła  w porównaniu z tradycyjnym ogniem, potrzeba niewiele opału który można pozyskać bez żadnych narzędzi, świetnie grzeje , znacznie lepiej niż tradycyjne ognisko i jesteśmy niewidoczni. Bardzo łatwo zamaskować miejsce po nim. W dołku zbiera się sporo żaru, ze względu na utrudniony dostęp tlenu. Można na nim świetnie piec czy smażyć. Nie ma jednak co marzyć o porządnym śnie, będą to raczej krótkie drzemki , przerywane dorzucaniem opału. Zresztą przy tradycyjnej watrze też się nie wyśpimy, no chyba , że będzie to nodia. Zamiast ogniska , można użyć do ogrzania świeczkę albo kilku na raz.
Inna wersja  zakłada dodanie podłużnej bruzdy długości jakiś 15 cm która schodzi pochyło do dołka, dostarczając tlen do paleniska. Poniższy szkic powinien wyjaśnić wszystko.







2 komentarze:

Janek Panek pisze...

Można też włożyć suchą żarzącą się hubę do puszki po konserwie i nakryć się kocem ,też daje sporo ciepła ,długo się tli ,no i mamy wyeliminowany problem z podpaleniem się ;-) Pozdrawiam .

Anonimowy pisze...

Fajny patent :)

Najnowszy Post

Zagotować wodę w szkle

 Szklana butelka jest kolejną rzeczą w której w razie "w" można przegotować wodę, na pewno jest to zdrowsze niż użycie plastiku. D...