czwartek, 21 czerwca 2012

Klej z żywicy drzew iglastych.

Żywiczny klej był używany przez wieki. Korzystano z jego pomocy przy osadzaniu grotów, noży krzemiennych, uszczelnianiu  pojemników (jest wodoodporny) itp. Jednak nie ma co go porównywać do klejów naszych czasów. Człowiek współczesny może się zawieść na nim. Nie klei jak żywica epoksydowa, butapren czy inny klej. Moim zdaniem bardziej nadaje się do uszczelniania. Świetnie sprawdza się też w połączeniu z wiązaniem czy też szyciem jako wzmacniacz owych.
Zbieranie żywicy nie powinno nastręczać problemów, często na sosnach czy świerkach można spotkać grudy żywicy w miejscach zranienia drzewa. Ja  zbieram przy okazji, jak się trafi to do woreczka. Zanim się obejrzę  mam już spory zapas.Taka zeschnięta żywica będzie posiadała sporo zanieczyszczeń,  rzadko można trafić na w pełni czystą. Przedstawię dwa sposoby na odseparowanie ich. Pierwszy polega na ustawieniu kamienia pod lekkim kątem w ogniu, kiedy się mocno rozgrzeje to na górę kładziemy grudkę żywicy, po chwili zaczyna się roztapiać i spływać. Zanieczyszczenia powinny pozostać na górze. Dodajemy resztę składników i mieszamy. Jest to świetny sposób na uzyskanie niedużych ilości kleju.
Drugi sposób pozwala uzyskać znacznie więcej oczyszczonej żywicy. Będą potrzebne dwa pojemniki. Ja wykorzystuje dwie puszki z których odcinam części z denkami. W jednym robię dziury i wkładam w drugie.Układam żywicę na górze. Po roztopieniu spływa do dolnego pojemnika a zanieczyszczenia pozostają na górze. Oczywiście nie trzeba wykorzystywać puszek Chodzi o sama zasadę.Świetnym zastępstwem pojemnika z dziurkami może być większe metalowe sitko do fusów. Puszki niestety są  w miarę łatwym znaleziskiem w terenach około leśnych.
Na zdjęciu powyżej widać , że dziurki są dość małe, chciałem uzyskać jak najbardziej czystą żywicę, można zastosować trochę większe.Przepisów na klej żywiczny jest masa.Osobiście pracowałem z dwoma dodatkami, sproszkowanym węglem drzewnym oraz woskiem pszczelim. Dość popularna receptura to:
                              2 części żywicy i  1część węgla drzewnego. 
Wychodzi z tego całkiem przyzwoity klej. Jednak jeśli chcemy aby był trochę bardziej elastyczny dodajemy wosku pszczelego, można go zastąpić parafiną czy stearyną ze świecy. Proporcje wyglądają tak:
                             3 części żywicy, 1część węgla drzewnego, 1 część wosku pszczelego.
Dodaje się też   inne składniki, kilka przepisów z sieci, sam ich jeszcze nie testowałem:
                            5 części żywicy sosny, 1 część popiołu , 1 część łoju
                            10 części żywicy sosny, 2 części popiołu  1 część łoju
                            1 część żywicy , 1 część wosku pszczelego, 1 cześć węgla drzewnego
                            4 części żywicy, 1 część węgla drzewnego, 1 cześć zwierzęcych odchodów                                                                          
                                     (chodzi o odchody roślinożerców, takich jak zająć czy sarna)
Klej wykonuje się rozcierając drobno składniki, po roztarciu mieszamy i roztapiamy nad ogniem, jeszcze raz mieszamy i klej w zasadzie jest gotowy.
 Warto sobie ułatwić aplikację kleju  prostym trickiem.  Należy przygotować kijek . Wkładamy go w roztopiony klej i wyciągamy, gdy klej na patyku zastygnie powtarzamy czynność. Po wyciągnięciu można go też ręką kształtować, albo lepiej kawałkiem drewienka. Trzeba uważać by się nie poparzyć, wyciągamy, czekamy chwilę i kształtujemy i tak w kółko.  Na końcu kijka powstanie wałek z kleju. Klejenie odbywa się na gorąco, podgrzewamy klej aplikujemy na materiał i kształtujemy. Czasem trzeba będzie podgrzać ponownie na części klejonej ponieważ dość szybko zastyga.


Z czasem człowiek dochodzi do wprawy, wtedy mieszamy wszystko na oko , można kombinować ze swoimi proporcjami czy składnikami dopasowanymi do konkretnego materiału  i sytuacji. Żywica spełnia zadanie klejące , ale sama jest krucha. Dodatki robią za utwardzacze i plastyfikatory.

6 komentarzy:

Mr. Wilson pisze...

Ja czasami dodaję do żywicy jeszcze dziegciu, spełnia podobną rolę co wosk pszczeli ale jest lepszy, mocniej trzyma, klej jest mniej kruchy. Tak mocowałem opierzenie i groty strzał. Trzeba poćwiczyć z proporcjami by podczas np. strzelania nie okazało się że groty nam odpadły lub klej się rozpłyną. Przy dobrym składzie klej naprawdę mocno trzyma. Powierzchnię kleju najlepiej wyrównywać zwilżonym w wodzie palcem.
Teraz współcześni twórcy artefaktów mocują krzemienne ostrza do rogowych rękojeści klejem epoksydowym, coś strasznego.

Dąb pisze...

Faktycznie ze strzałami też się tak robi używając współczesnych klejów. Mi nie chciało by się robić takiego nożyka jeśli miałbym użyć na koniec epoksydu. Co do mocy kleju to odniosłem moją wypowiedź do współczesnych klejów.Nie twierdzę , że odpada od samego patrzenia. Z dziegciem słuszna uwaga, moim zdaniem sam w sobie jest lepszy od żywicznego kleju.

Anonimowy pisze...

Dziegieć były chyba lepszy. Metodą z żywicą iglastych otrzymuje się w sumie smołę.
Dziegieć powstaje z kory brzozowej.
Można poczytać jak to powstaje. Dobrą metodą na dziegieć "przemysłowy" (taki do lepienia, wlepiania grotów itd) jest najbardziej prymitywna metoda wypalania w JEDNYM zbiorniku. Taki dziegieć jest wymieszany z weglem drzewnym i ma właściwą konsystencję "gluta". Ten z lepszej metody dwunaczyniowej jest troszka za płynny.

Ten płynny za to zmieszany z alkoholem jest genialnym impregnatem. Tak powstają skóry jutowe.

kupiglaka pisze...

Bardzo ciekawe :)

rusticus pisze...

Hej!
Zarąbisty sposób. I napewno pachnie Puszczą!
Wogóle CAŁOŚĆ jest wspaniała! Lepsza o wiele od tracercamp. Inteligentniejsza.
Serdecznie pozdrawiam !!!

kleje kontaktowe pisze...

Fajna sprawa, ale trochę się trzeba z tym pobawić. :)