niedziela, 22 sierpnia 2010

Koło domu

Miałem iść na weekend do lasu, jednak nic z tego nie wyszło. No nic to chociaż w niedziele gdzieś pójdę, tak sobie obmyślałem i tak się stało. Wziąłem mą wierną sukę i poszedłem na były poligon, spacerkiem od domu jakieś 25 minut. Nie wiedziałem dokładnie co będę tam robił, mogłem zwyczajnie pochodzić, teren jest na tyle duży, że na upartego zejście go wzdłuż i w szerz zajęłoby mi dobrych kilka godzin. Najpierw kiedy jeszcze było rano, chciałem nazbierać nostrzyka, co by mole w mej szafie nie zamieszkały. Po zbiorach pochodziłem jeszcze trochę i postanowiłem odpocząć.

 Usiadłem pod samotną sosną, koło której były ślady ogniska i mnóstwo potłuczonych butelek, więc poćwiczyłem sobie wykonywanie grotów ze szkła. Jeszcze dużo nauki przede mną, ale coś groto podobnego powoli się wyłania. Jako narzędzia miałem tylko dwa kamienie.


Po zajęciach ze szklarstwa, czas na przechadzkę , doszedłem do zagajnika Wierzbowo-osikowego. Usiadłem odpocząć i coś przegryźć. Zastanowiłem się i stwierdziłem, że już dawno nie bawiłem się łukiem ogniowych, co by nie wyjść z wprawy, trza poćwiczyć.
Po tym przyszedł czas na kolejną przechadzkę, obżeranie się jeżynami, zbieranie wrotycza i powrót do domu.  
Takie tereny są dlatego fajne, że występuje na nich wielkie bogactwo roślin, często rosną wierzby jakieś topole, czyli drewno świetne do nauki łuku ogniowego, czy wytwarzania kubeczków itp. Duża część moich umiejętności pochodzi właśnie z takich jedno dniowych wycieczek, na ten były poligon .Ludzie często niesłusznie myślą, że trzeba wybywać w dzikie ostępy lasów, a to jest nie prawdą. Przygoda często zaczyna się tuż za progiem domu . Poza tym  nasze lasy sadzone od sznurka, są o wiele biedniejsze jeśli chodzi o bogactwo świata roślinnego, trzeba się sporo nachodzić, aby znaleźć tyle roślinek , które rosną na tym poligonie na kilku metrach kwadratowych. Mógłbym wyliczać w nieskończoność umiejętności których można nauczyć się na takich nieużytkach np. budowa szałasów(kupa trawy na pokrycie dachu), rozpalanie ognia różnymi technikami, "uczenie się" roślinek i ich właściwości, nauka tropienia, nauka pozyskiwania wody, wytwarzanie koszyków (np. z jeżyn) , pojemników z kory, tworzenie miseczek, kubeczków, oraz wieeeeelllleee innych.  rzeczy.  



2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hej. No niezle.Pogratulowac przyjacielu. Kurcze,musze sie kiedys wybrac tam na ten Twoj poligon. Fajny wypad,pozdro ze Szwecji. Zdybi

Anonimowy pisze...

witam fajna sprawa z tym puszczanstwem,właśnie tak cie kojarzyłem po tym jak mówiłeś o tych komarach co cie tak pożarły.tylko można pozazdrościć,ja nie mam tyle wolnego czasu ale kiedyś go znajdę i wezmę swojego szczurka i zrobię jakiś podobny wypad tylko bardziej mnie kręcą laski na wieprzycach.pozdrawiam BOBO