sobota, 26 kwietnia 2008

łuk ogniowy


"Indianin wiedział że „Babka Ogień”, dawczyni ciepła i światła, jest siłą, którą należy szanować. Nie dysponował znanymi nam udogodnieniami, musiał więc wiedzieć, w których drzewach przysnęła i jak ją z tej drzemki obudzić, by była mu przychylna. Dzisiaj wciąż śpi w tych samych drzewach i biegły w swej sztuce człowiek lasu któremu ogień jest zawsze potrzebny, musi posiąść umiejętność przywoływania jej."
Raymond Mears

Wczoraj byłem poćwiczyć tą technikę rozpalania ognia, zastanowiłem się i stwierdziłem że w sieci nie ma po polsku dobrego opisu wraz ze zdjęciami, więc opiszę ten sposób. Najpierw trzeba przygotować odpowiednie materiały drewno musi być suche, lecz nie spróchniałe najlepsze jest z uschniętych wiszących jeszcze na drzewie gałęzi albo całych uschniętych drzewek. Świder jak najbardziej prosty długość 20-30cm i grubości mniej więcej kciuka, zaokrąglony u dołu, od góry zaostrzony jak ołówek co zmniejszy tarcie. Deseczka około 1,5-2cm grubości, klocek dociskowy możemy zrobić z tego samego gatunku drzewa, co reszta lub twardszego dobrze jest wsadzić w dziurkę w klocku coś co zmniejszy tarcie np świeży liść lub mech. Łuk ze świeżej giętkie gałęzi najlepiej już wygięty w kształt łuku, długości około60cm, cięciwa nie może być zbyt mocno napięta, na nią nadają się: gruby rzemień( można wyciąć ze skórzanego paska, doskonałe są z maszyn do szycia) w przypadku rzemienia należy przepalić dziurki na końcach łuku( jak na pierwszym obrazku) , nie przewiercić ponieważ jeżeli przewiercimy to szybko nam pęknie łuk w miejscach wiercenia,linka która służy do odpalania np silników kosiarek spalinowych czy pił łańcuchowych, linki spadochronowe. Gatunki, które ja przetestowałem do tej pory osiągając sukces to: świder z leszczyny deseczka z sosny, całość z topoli, całość z brzozy. Mears podaje jeszcze między innymi całość: lipa, wierzba, sosna wejmutka, dzika róża, jawor, klon polny, jodła, sosna wydmowa, bez czarny. Elstner podaje całość: świerk, jodła, modrzew, wiąz.




Najpierw robimy nożem małe zagłębienie

Teraz zaczynamy wiercić w podstawie, przesuwając łuk w tył i przód, aby nadać świdrowi ruch obrotowy na początku delikatnie, później mocniej dociskając aż pójdzie dym

W tym momencie przerywamy wiercenie
Teraz robimy nacięcie w kształcie V które ma sięgać do środka gniazda
Możemy zacząć znowu wiercić, jednak teraz pod nacięcie podkładamy np.: korę, liścia lub cienką deseczkę, gdy dym stanie się gęsty należy jeszcze bardziej docisnąć, zwiększyć tempo i przez chwilę jeszcze wiercić, jeżeli nie umiemy rozpoznawać kiedy już wystarczy to można w momencie gdy dym jest naprawdę gęsty policzyć powoli do 15-20 .
Odkładamy deseczkę i delikatnie przenosimy żar na hubkę, można przed tym delikatnie powachlować nad żarem ręką, robimy to spokojnie, nie spiesząc się. Hubka u mnie to sucha roztarta w rękach trawa, można jeszcze zastosować suche roztarte paprotki , igliwie, puch roślinny, szczyty traw,suche łyko drzew np lipy, topoli.

Teraz zaczynamy dmuchać miarowo zwiększając siłę i szybkość

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"w przypadku rzemienia należy przepalić dziurki na końcach łuku( jak na pierwszym obrazku) , nie przewiercić ponieważ jeżeli przewiercimy to szybko nam pęknie łuk w miejscach wiercenia"

hmmm a że tak zapytam jakim cudem mam przepalić dziurki jak robię łuk po to żeby właśnie rozpalić ogień ?

Dąb pisze...

Że tak odpowiem, palącym spojrzeniem;)

drewno na ognisko pisze...

Świetny artykuł, który może okazać się bardzo przydatny w trudnej sytuacji :)